Chcialbym sie z wami podzielic pewna historia. Od lutego tego roku do sierpnia ze swoja wedka(kijem) w deszcz mroz uganialem sie za okoniem, jaziem i kleniem. Efekty byly wiec nic nie zmienialem, zadowolony wracalem do domu, sen, praca i powtorka. I tak mijal tydzien za tygodniem. Pewnego dnia przetarlem oczy i przypomnialem sobie o ukochanych kropkach. Spogladajac na kalendarz nie wierzylem.
Tydzien do konca sierpnia, a ja nie odwiedzilem swoich kolegow szanowanych pstragow. Jak ja moglem do tego dopuscic przeciez kazdy miesiac musi byc dla kazdej ryby. Egoista ze mnie, krotkowidz. No i zaczelo sie! Tak szbko czas leci W starych pudelkach zaczolem szukac prezentow, jak one mi to wybacza.
Wiem ze uwielbiaja obrotowki, wziolem tez kilka woblerow i jakies gumisie i nie zwlocznie udalem sie nad wode. W pierwszym rzucie stesknione witaja mnie KOMARY. Ja rowinesz je witam w krotkim rekawku ;) Pozniej pokazaly sie mlode piekne i szczesliwe potoki. Starsze ciagle obrazone jakby wiedzialy o kolejnzm rozstaniu przywitaly sie dumnie kilka minut pzed koncem sezonu. Przywitaly mnie mlynkami i swiecami porzegnaly. Niestety sezon pstragowy za nami, a lada dzien zadzwoni budzik i z kijem w dloni staniemy nad swoja skuta lodem woda i nic innego nam nie pozostanie jak zlamac kij na pol. Czekajac ze lzami w oczach na przyjaciol w nastepnym roku. Wiec poki co jak w weekend majowy kije w dlon i ruszajmy powiedziec dobranoc. :) Polamania kija w sezonie 2010
Komentarze