Reklama

Czekanie na duże płocie

17/04/2013 15:59

Na początku sezonu, półki w sklepach wędkarskich uginają się do zanęt. Na kolorowych lśniących opakowaniach dominują zdjęcia: płoci, karpia i lina i nie tylko. Ich ceny są bardzo zróżnicowane. Niektóre są kilkakrotnie wyższe od innych. Prawie większość posiada już datę ważności. Zawodowcy twierdzą, że ważny jest ich kolor, mało kolor, najważniejszy ponoć jest aromat.
Tak nawiązując do „okiem sprzedawcy” to, gdy już kupujemy te z górnej półki, i podaje je nam sprzedawca, to obowiązkowo musimy zachwycać się ich aromatem.
Zanęta jednak to nie wszystko. Sukces ma nam dać dopiero mieszanka różnych składników. A bez ochotki i jokera, to nie ma sukcesu.
Zapomniałem dodać, że obowiązkowo musi być stosowana odpowiednia glina, podana w postaci kul, w liczbie min. 12 szt. i sukces murowany, jeśli przy tym mamy, czym łowić.
Przygotowując na przykład bata, musimy pamiętać o odpowiednim; rozmieszczeniu i liczbie śrucin, kształcie spławika i haczyka, no i grubość żyłki na przypon, najlepiej 005, najwyżej 008 i wiele jeszcze innych ważnych szczegółów, ale nie chcę przynudzać.
Mając już to wszystko, możemy śmiało przystąpić do łowienia wiosennych płoci, ale czy na pewno?.
Przyznaję, że tym tokiem rozumowania, od lat rozpoczynałem sezon. Niestety w tym roku również. Otrząsnąłem się, gdyż miałem dosyć łowienia płotek wielkości jak palec, że nie wspomnę o małych okonkach, i o kłopotach z ich uwalnianiem.
Opisane, może nieco ironicznie przygotowania, to moja krytyka na powszechnie lansowane metody połowu wczesną wiosną, którym i ja się poddawałem. Odpuszczam sobie bicie rekordów, czyli liczby złowionych sztuk na godzinę. Niech się tym zajmują wyczynowcy. Chcę natomiast, jako normalny wędkarz (tak mi się wydaje), korzystając z pory roku dobrać się do dużych płoci.
Wczesna wiosna, to doskonała okazja. Należy pamiętać, że większe płocie są niezwykle ostrożne. Nie przystępują do stołu razem z młodzieżą. Natomiast bacznie obserwują z boku. Wyłowienie jednej większej, to już duży sukces.
Zachęcam, do próby dobrania się do nich, na przykładzie kol. Kamila, łowiącego na łowisku; Glinki Hosera w parku Mazowsze.
Warunek, to wybór odpowiedniego stanowiska przy trzcinowisku. Delikatny smukły spławik i absolutna cisza. Żadnego nęcenia i hałasowania. Spławik z dwoma a nawet trzema białymi robakami, umieszcza dość wysoko nad gruntem, w odległości kilku centymetrów od trzcinowiska i czeka.
Moje próby naśladownictwa nie były najlepsze. Trzy spławiki zerwałem przy trzcinowisku. Ale zapewniam, że warto było. Hol batem takiej płoci, wynagradza wszystkie straty, a nawet rekompensuje późne nadejście wiosny.
Pozdrawiam.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama