Reklama

Czerwcowy niedzielny spinning

06/07/2011 16:42
Jest czerwcowe niedzielne popołudnie a z nieba leje się żar.Mimo to postanawiam wybrać się nad rzekę ze spinningiem.Szybko wybieram na jaki gatunek się nastawię i jakiego użyję sprzętu.Pakuję wszystko do kupy i ruszam.Nad rzeką jestem więc w ciągu dziesięciu minut.Zatrzymuję się na poboczu drogi i zostawiam tu skuter,biorę wędkę i torbę z przynętami.
Zdecydowałem zapolować na bolenie które widziałem ostatnio w kilku miejscach podczas łowienia na feeder.Kilka miejscówek do obrzucania jest już więc zaplanowane na odcinku około jednego kilometra rzeki.Mój sprzęt to kij Daiwa Rukon Jigger 2,7 m 8-35 g i kołowtotek Shimano Exage 4000 RB do kompletu żyłka Trabucco Spinning 0,21 mm.Przynęty jakie mam to twistery,kopyta,woblery i cykady.
Na pierwszej miejscówce cisza nie widać ryb nie ma żadnego kontaktu.To samo powtarza się na dwóch kolejnych.Zostaje mi ostatnia z zaplanowanych,jest to odcinek około 60 m brzegu z krzakiem pośrodku.Najważniejsze tutaj jest odpowiednie zachowanie więc jak dziecko zszedłem do samego brzegu na czworaka.Taką też zajmuję pozycję do rzutów.Zajmuje stanowisko w najniższym punkcie odcinka zamierzam rzucać pod prąd i prowadzić przynęty z nurtem.Nurt jest tu potężny.Już po kilku rzutach widzę że nurt znosi mój twister(perłowy ,główka 8 g) w kierunku mojego brzegu i gdyby nie to że używam kołowrotka to najprawdopodobniej wyrzucił by go na brzeg na wysokości krzaka 25 m powyżej mnie.Dno jest twarde i jest płytko bo podczas każdego prowadzenia przynęty czuję jego kontakt z kamykami na dnie.Kolejny rzut na wysokości krzaka kilka stuknięć o dno i lekkie przytrzymanie,odruchowo zacinam.Już po chwili nie mam wątpliwości to ryba.Jestem w dobrej sytuacji więc szybko wyjmuję bolenia 58 cm.Rzucam jeszcze jakiś czas lecz jedynym efektem jest urwany twister.
Postanawiam zmienić stanowisko i przejść wyżej na drugą stronę tego odcinka brzegu.Znów jak skopany pies wlokę się po brzegu na czworakach po czym zajmuje nowe stanowisko.Jestem teraz praktycznie na tej wysokości gdzie padały moje poprzednie rzuty.Wiążę nową przynętę mój wybór pada na twister o tułowiu w kolorze kawy i perłowym ogonku,główka 12 g.Rzucam na środek rzeki nurt jednak jest uparty i podczas zwijania linki sprowadza przynętę po łuku w kierunku mojego brzegu.W połowie drogi następuje mocne i zdecydowane uderzenie po którym ryba wyskakuje nad wodę i się wypina.Zwijam zestaw i chyba mam kwaśną minę po zobaczeniu końca żyłki.Linka urwała się na węźle,moja wina.
Wiążę perłowe kopyto,teraz sprawdzam wszystko kilka razy.Postanawiam trochę zmienić prowadzenie co właśnie umożliwi mi zmiana przynęty.Kilka próbnych rzutów i widzę że osiągnąłem swoje, przynęta idzie głęboko i wchodzi na płyciznę przy brzegu na największej do uzyskania możliwej głębokości.
To jednak nie wiele zmienia brań nie ma.Postanawiam postawić wszystko na jedną kartę i tak zaraz wracam do domu.Wstaję na nogi.Teraz będę mógł poprowadzić przynętę po innych drogach.O mijam płytszy odcinek i prowadzę kopyto najgłębszym odcinkiem koryta.Tu przy samym dnie następuje kolejne uderzenie.Po dwuminutowym ale efektownym holu mam bolenia w ręce.Mierzę 62 cm.
Wiem tylko jedno,jutro tu wrócę
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama