Reklama

Czy Wędkarze są EKO?

16/10/2017 00:00

W dzisiejszych czasach określenie EKO ma bardzo szerokie znaczenie, ale nie przesadzajmy z teorią. Wystarczy zapytać: Czy wędkarz dba o środowisko mu najbliższe, czyli wodne i nadwodne? 


Spinningiści

Spinningiści mają chyba najmniejszy wpływ na środowisko ponieważ nie zatrzymują się nigdzie na dłużej, a cały sprzęt mają przy sobie. Zwolennicy sztucznych przynęt są ekologiczną elitą, bo nie dość, że sami „zachowują czystość” to jeszcze zwracają uwagę innym, którzy śmiecą. Żeby nie było tak słodko, można wymienić przypadki ekstremalne. Na przykład jesienią w Szczecinie. Tam grupki spinningistów potrafią zaliczyć stacjonarną nockę. Sam widziałem kolekcję puszek i butelek po ekipie która oprócz dropszota stosowała też inne „shoty”. Pół biedy, że to w mieście, bo służby porządkowe na bulwarze sobie poradzą. Przy ujściu pewnego kanałku z pewnej elektrowni rokrocznie obserwuję kilku poławiaczy makreli (niewymiarowy sandacz). Zawodnicy ci za nic mają przepisy i co gorsza traktują rzekę jako najlepszy kosz na śmieci, gdzie selekcja i utylizacja dokonują się same. Spinningiści często korzystają z łodzi. Coraz większych i szybszych. Tam gdzie nie ma strefy ciszy ryczą silniki a motorówki z impetem mielą wodę. Najgorzej chyba jest na zbiornikach zaporowych i Mazurach, gdzie często w portach widać opalizujące plamy na powierzchni. Utopienia silników spalinowych też się zdarzają. To już prawdziwe katastrofy ekologiczne w skali naszych wód. Na szczęście bardzo rzadkie.

Reklama

 

Grunciarze i spławikowcy 

Grunciarzy jest tak wielu, że chyba można ich ująć razem. Siedzą samotnie, bądź grupkami, czasem na plaży, czasem w karpiowym namiocie. Są profesjonalni wymiatacze na multi-kombajnach, którzy prezentują poziom światowy, ale też turbo szuwarki z kulą ciasta na haku. Pośród fanów gruntowych zasiadek jest mnóstwo dżentelmenów, którzy zawsze mają ze sobą plastikową torebkę i zbierają śmieci po sobie i innych. To cieszy. Martwi natomiast fakt, że większość śmieci znajdowanych na brzegach to pozostałości po grunciarzach i spławikowcach. Klasyczny zestaw na stanowisku to pozostawiona torebka po zanęcie i plastik po białych robakach, bądź dżdżownicach. Niestety. Spławikowcy i gruntowcy potrafią też nieźle namieszać w krajobrazie. Również pod wodą. Nagminnie odbywa się wycinanie trzcin, koszenie wszystkich roślin na stanowisku, ale też wycinka podwodna czyli eksterminacja grążeli, grzybieni i wodorostów. W sumie porównując wycinkę krzaków do sterty foliowych opakowań mamy jasność – Krzaki odrosną w pół roku, a folia rozłoży się za tysiące lat…   

Reklama

  

Zanęta

Czynnikiem, który potrafi nieźle zaszkodzić wodzie jest zanęta. Wędkarze sypią w łowisko najróżniejsze mieszanki. Często z dodatkiem chemii. Często bez opamiętania. Na przykład zanęta z rozmoczonego chleba, umieszczona w niewielkim zbiorniku wody stojącej, potrafi tak zakwasić wodę, że część stworzeń nie ma szans przeżyć. Również w większych akwenach mieszanki zanętowe wpływają na ryby. Na przykład w Elblągu są co weekend organizowane zawody spławikowe. Ilość barwników i zanęty sprawiła, że… pojawił się nowy gatunek krąpia – krąp z pomarańczowym brzuchem. Co zrobić, żeby zanęcać i nie szkodzić wodzie? Przede wszystkim trzeba nęcić mało, ale precyzyjnie.  Można na przykład zastosować ekologiczną zanętę z samych ziaren i makuchów (produkty uboczne w produkcji oleju), bez dodatków piekarniczych. Na naszym rynku jest firma, która takie zanęty produkuje. Nazywają się Extru Fish (Nazwa pochodzi od procesu ekstruzji – pod ciśnieniem i wysoką temperaturą powstają pachnące i trwałe cząstki zanęt. Wytwarza się tak np. płatki śniadaniowe). Do wyboru jest wiele odmian Extru Fish’a, złożonych pod różne gatunki ryb. Na przykład „płoć” pachnie bardzo intensywnie prażonymi konopiami i innymi ziarnami, a „Eco Sekret” wydziela delikatny aromat siana, stanowiąc idealną bazę. Zanęty są bardzo drobno zmielone co stanowi ułatwienie dla wyczynowców. Ekologiczną zanętą może być też użycie samego łubinu, konopi, kukurydzy, czy pęczaku, które sami ugotujemy. Ważne żeby tylko nie przesadzić z ilością… Używajmy EKO zanęt, a na pewno ryby w wodzie odetchną z ulgą (jeśli wcześniej nie wytrzebią ich rybacy, ale to już osobny temat).

Reklama


Wędkowanie jest EKO!

Podsumowując, można powiedzieć jedno: Osoba, która od małego obcuje z przyrodą i spędza nad wodą dużo czasu jest znacznie bardziej wrażliwa na zmiany w środowisku niż przeciętny „Kowalski”. Zabierajcie ze sobą wszystkie śmieci i używajcie eko zanęt, a będziemy się razem cieszyć czystymi  polskimi łowiskami. 


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama