Łowiectwo i rybołówstwo towarzyszy człowiekowi od zawsze. Najpierw jako sposób na zaspokojenie podstawowych potrzeb takich jak pożywienie i ubranie a następnie jako sposób pozyskania materiału na wymianę np. ryba za gliniany garnek czy też narzędzia wykonane z kamienia. Z biegiem czasu powstały całe grupy ludzi, specjalizujące się w osobnych dziedzinach; jedna grupa łowiła ryby, druga polowała, trzecia lepiła garnki czy też wytwarzała narzędzia. Podział z tych zamierzchłych czasów przetrwał do dziś z tą różnicą, że do większości zawodów wymagane są pozwolenia, koncesje, ukończenia kursów itp. O ile większość zawodów wykonywanych przez człowieka da się jakoś zaszufladkować o tyle kłusownictwo ryb czy też zwierzyny leśnej wymyka się spod wszelkiej klasyfikacji. Dlaczego? Dlatego między innymi, że trudno jednoznacznie sklasyfikować dlaczego ludzie kłusują. Robią to ludzie zamożni, mniej zamożni, ludzie o wysokim statusie społecznym, część kłusownictwa wynika z chęci szybkiego wzbogacenia się, myślę, że marginalna jest tutaj (przynajmniej w Wielkopolsce) sprawa uprawiania tego procederu z powodu głodu oraz bezrobocia (a może odnoszę tylko takie wrażenie bo o tym się po prostu nie mówi). Fakt jest faktem- kłusownictwo było, jest no i właśnie- będzie? Nasza, wędkarzy w tym rola, aby to się zmieniło.
Zdaję sobie sprawę z tego, że jest wśród nas duża grupa wędkarzy, którzy na zauważone przejawy kłusownictwa reagują w sposób właściwy tzn. powiadamiają odpowiednie służby- tak naprawdę niewiele to kosztuje, jest jedno ale- musimy znać numery telefonów np. do SSR, PSR, Straży Leśnej, Policji itp.- a wystarczy zapisać w pamięci telefonu, przekonałem się o tym osobiście- warto. Nie bójmy się informować odpowiednich służb- jest to w naszym wspólnym interesie.
Z moich osobistych informacji wynika, że naszą postawą przyczyniamy się nijako do tego, że „wędkujący inaczej” robią to perfidnie, bezczelnie i „na żywca”, z pełną premedytacją gdyż są pewni, że nikt nie zareaguje, a tak być nie może. Przykład? Bardzo proszę. Pojechaliśmy z kolegą na Torfianki w okolicach Swarzędza, i co widzimy? siedzi na stanowisku około 40 letni pan, 2 wędki na grunt a gość dodatkowo spinninguje. Grzecznie zwracamy uwagę i wracając po około godzinie widzimy tego samego jegomościa spinningującego- wędki gruntowe zwinięte. Można? można, potrzeba trochę dobrej woli. Kolejna sprawa- kłusownictwo ciężkiego kalibru- niewody, żaki, osęki- nikomu nie radzę w pojedynkę zwracać uwagi tym typom- telefon do odpowiednich służb, podać lokalizację i czekać nie ujawniając się. Musimy pamiętać o tym, że tylko zdecydowanie działając możemy coś zmienić.
Słyszałem wiele głosów na tym forum odnośnie pouczeń, słownych nagan i tym podobnych dyrdymał, bo młody, bo nie wiedział itp. rzeczy- otóż nie, nie powinno być żadnego pobłażania ani tłumaczenia dla przejawów kłusownictwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze