Reklama

Czy wygramy walkę z kłusownictwem?

07/12/2012 23:02

        Łowiectwo i rybołówstwo towarzyszy człowiekowi od zawsze. Najpierw jako sposób na zaspokojenie podstawowych potrzeb takich jak pożywienie i ubranie a następnie jako sposób pozyskania materiału na wymianę np. ryba za gliniany garnek czy też narzędzia wykonane z kamienia.         Z biegiem czasu powstały całe grupy ludzi, specjalizujące się w osobnych dziedzinach; jedna grupa łowiła ryby, druga polowała, trzecia lepiła garnki czy też wytwarzała narzędzia. Podział z tych zamierzchłych czasów przetrwał do dziś z tą różnicą, że do większości zawodów wymagane są pozwolenia, koncesje, ukończenia kursów itp. O ile większość zawodów wykonywanych przez człowieka da się jakoś zaszufladkować o tyle kłusownictwo ryb czy też zwierzyny leśnej wymyka się spod wszelkiej klasyfikacji. Dlaczego? Dlatego między innymi, że trudno jednoznacznie sklasyfikować dlaczego ludzie kłusują. Robią to ludzie zamożni, mniej zamożni, ludzie o wysokim statusie społecznym, część kłusownictwa wynika z chęci szybkiego wzbogacenia się, myślę, że marginalna jest tutaj (przynajmniej w Wielkopolsce) sprawa uprawiania tego procederu z powodu głodu oraz bezrobocia (a może odnoszę tylko takie wrażenie bo o tym się po prostu nie mówi). Fakt jest faktem- kłusownictwo było, jest no i właśnie- będzie? Nasza, wędkarzy w tym rola, aby to się zmieniło. 


       Zdaję sobie sprawę z tego, że jest wśród nas duża grupa wędkarzy, którzy na zauważone przejawy kłusownictwa reagują w sposób właściwy tzn. powiadamiają odpowiednie służby- tak naprawdę niewiele to kosztuje, jest jedno ale- musimy znać numery telefonów np. do SSR, PSR, Straży Leśnej, Policji itp.- a wystarczy zapisać w pamięci telefonu, przekonałem się o tym osobiście- warto. Nie bójmy się informować odpowiednich służb- jest to w naszym wspólnym interesie. 

Reklama


       Z moich osobistych informacji wynika, że naszą postawą przyczyniamy się nijako do tego, że „wędkujący inaczej” robią to perfidnie, bezczelnie i „na żywca”, z pełną premedytacją gdyż są pewni, że nikt nie zareaguje, a tak być nie może. Przykład? Bardzo proszę. Pojechaliśmy z kolegą na Torfianki w okolicach Swarzędza, i co widzimy? siedzi na stanowisku około 40 letni pan, 2 wędki na grunt a gość dodatkowo spinninguje. Grzecznie zwracamy uwagę i wracając po około godzinie widzimy tego samego jegomościa spinningującego- wędki gruntowe zwinięte. Można? można, potrzeba trochę dobrej woli. Kolejna sprawa- kłusownictwo ciężkiego kalibru- niewody, żaki, osęki- nikomu nie radzę w pojedynkę zwracać uwagi tym typom- telefon do odpowiednich służb, podać lokalizację i czekać nie ujawniając się. Musimy pamiętać o tym, że tylko zdecydowanie działając możemy coś zmienić.
Słyszałem wiele głosów na tym forum odnośnie pouczeń, słownych nagan i tym podobnych dyrdymał, bo młody, bo nie wiedział itp. rzeczy- otóż nie, nie powinno być żadnego pobłażania ani tłumaczenia dla przejawów kłusownictwa.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama