"Złodzieje", "alkoholicy", "malwersanci", "układ", "nadużycie", "niedopatrzenie", "zaniechanie obowiązków" etc. - to "sensacyjne" kapiszony, którymi strzelają nasi bohaterowie. Samozwańcza (bo niemianowana) drużyna cynicznych oldbojów nudząc się z racji martwego sezonu, uprawia szczególnie wredną szermierkę, wtykając przeciwnikom i niewygodnym szpile wielkości szpady, ośmieszając się przy tym niemiłosiernie. Straszno i smieszno.
Adamis - najwredniejszy z nich , to szermierz niezbyt lotny, ale zaprawiony w procedurach i paragrafach, z przerośnietą (jak jego prostata) ambicją, wredny i pamiętliwy aparatczyk. Chudos - (ten bardziej uczały) to indywiduum po berecik wypełnione jadem i nienawiścią do ludzi. Jak usłyszy chłopisko szmer w uchu (środkowym), to musi zbiorniczek opróżnić. Myślę, że to doktory zaleciły narwańcowi, aby nie wstrzymywał i luzował zaworek z żółcią w swoim kociołku parowym. Jego motto życiowe, to: jątrzyć, jątrzyć i jeszcze raz jątrzyć! Die zwei Patoschone - bomber - kapiszone uprawiali wcześniej szermierkę na dużo wyższym poziomie, ale ciągły strumień ciepłego moczu płynący na nich z Okręgu wygasił żar i ostudził ich niezdrowe emocje, a grafomańskie wypociny bohaterskich bojowników żółkną teraz w archiwach na Twardej.
Spadły chłopaki - świergolaki do niższej ligi i żeby poprawić swoją samoocenę wzięli się za destrukcję Naszego Koła. Mają złośliwcy w tej materii pewne osiągnięcia, bo za kadencji Prezesa Jarka metodą "krok po kroczku" rozpiździli jarkowe dzieło, a Adamis (wspierany przez Chudosa) mościł już dupala w fotelu Przewodniczącego Zarządu. Koledzy obecni w styczniu na WZSW byli świadkami, jak wysadzany ze stołka przebieglaczek nieomalże otarł się o zejście, ale na szczęście (!?) na pąsach się skończyło. Wyszedł jakoś z ciężkiego szoku, nieco okrzepł i powrócił do szermierki w sprawdzonym stylu.
Straszno i smieszno
Odpala więc teraz z groźną miną swoje straszaki i jadowite bombki, które doprowadzają mnie do pustego śmiechu. (...) - "...rozważam drogę sądową", "paragraf" ... i inne pierdy mają wypłoszyć stających jemu na drodze. Unsere Musketiere potrafią bardzo skutecznie, w sposób zaplanowany, metodycznie wypunktować paragrafami i zdyskredytować niejednego, a do zwątpienia doprowadzić bardziej wrażliwego przeciwnika. To akademicy!!! Lata ćwiczeń w organizacjach podobnych strukturalnie do PZW: rozmaitej maści komitety, spółki, spółdzielnie, wreszcie partie i Sejm, dały im złudne poczucie niezatapialności. To mistrzowie ściemy i socjotechniki!!! Nieźle potrafią namotać i niejednego omotać...
Ja swego czasu też byłem pod ich wpływem i ... wrażeniem. Ocknąłem się z tej swoistej hipnozy, kiedy dotarło do mnie, że Nasze Koło przeistacza się w partię polityczną, a Adamis mości się już na dobre w fotelu Prezesa, otoczony gwardią do bólu lojalnych. Ważne były jedynie zebrania, uchwały wodza, kąsające Okręg pisma, maoistyczny konkurs i inne pierdy, a wędkowanie i sport schodziły na plan dalszy. Sprytek ten był zawsze z klatą wypiętą do orderu i łapką po laurkę, a jednocześnie w głębokim tle, kiedy dochodziło do niewygodnej odpowiedzialności. Tę zawsze umiał spuścić na innych, jednocześnie skutecznie skłócając kolegów i zręcznie napuścić jednego na drugiego, w celu wyeliminowania jemu niewygodnych.
Straszno i smieszno Już teraz leję szczerym, środkowym stumieniem na jego "sensacyjne" bombki - bączki, wykryte afery i układy oraz zapowiadane pozwy sądowe. Z błądzącym Halb(anisem) mam nadzieję zagrać jeszcze w jednej drużynie, bo widzę, że błądzi chłopaczyna okrutnie...
Komentarze