Reklama

Do przerwy 0:1

01/06/2012 15:00
Od kilku dni słyszałem od miejscowych wędkarzy i w naszych sklepach wędkarskich, że szczupak nie bierze... I było w tym dużo prawdy, przez 4 dni, kiedy chodziłem na Łynę miałem tylko jedno uderzenie i to bolenia. I przyszła sobota, czyli wypad z ojcem, bratem i kolegą Przemkiem na nockę. Tym razem wybraliśmy rzadko uczęszczane przez nas Jezioro Wielochowskie. Skusiła nas do tego ładna pogoda i chęć złowienia pierwszego w tym roku węgorza. Niestety w sobotę pogoda się popsuła, wiał silny wiatr i nie było już tak gorąco jak przez ostatnie dni.

Nad wodą byliśmy około 16. Rozłożyliśmy się i nic. Nie chodził ani drapieżnik, ani biała ryba. Po około 3 godzinach pojawiła się dopiero mała wzdręga. Nie specjalnie nas to cieszyło, ale z nudów chociaż można było się pobawić. O 20 wysypałem do wody pellet węgorzowy i po 20 minutach jest mocne szarpnięcie na mojej gruntówce na rosówkę, poczekałem - ryba odpuściła i za chwilę drugie walnięcie. Zacinam... i nic. Szkoda, bo myślę że mógł to być węgorz. Do zmroku miałem tylko jednego leszczyka ok. 0,7kg, a reszta nic. W nocy z powodu złej pogody i zmęczenia po piątkowym wieczorze, poszliśmy spać. Niestety nie nastawiłem budzika i przebudziłem się o 6 rano. Kolega Przemek miał szczupaka (1kg) złowionego na obrotówkę Abu. Niestety do 9 nie mieliśmy już żadnych brań i wróciliśmy do domu. I nastąpiła przerwa, po której ryby wygrywały z nami 0:1...

O 13 mieliśmy jechać z rodziną do dziadka, który ma bardzo duży staw z licznymi trzcinami, zagłębieniami i rosnącymi do okoła drzewami. Co więcej na tym stawie rocznie dziadek odławia tylko około 5 karpi i 5 szczupaków na różne święta. Skuszony myślą o 2 szczupakach 5kg, które dziadek wyciągnął na wigilię i głodem ryb zabraliśmy z bratem spinning. Na stawie zastaliśmy 2kg karpia, który pływał po powierzchni, przez cały nasz połów. Sprawdzaliśmy przeróżne woblery i obrotówki i nic. Brat przez 15min łapał na predatora z czarnym grzbietem, białym tułowiem i czerwonym ogonem i po 3 braniach guma nie nadawała się do użycia... Skuszony tymi braniami wyciągnąłem moje dwa ulubione relaxy w podobncyh kolorach - jeden dla mnie, drugi dla brata. 3 rzut i bardzo, bardzo mocne uderzenie, ale nie udało się zaciąć. Brat poszedł coś zjeść. Ciekawe było to, że po 15min rzutów, trzeba było koniecznie zrobić 5min przerwy, ponieważ płotka przestawała chodzić, a wraz z nią szczupak. Po przerwie sprawdzałem jak chodzi moje kopyto przy brzegu i nagle spod trawy przy której stałem wyskoczył szczupak 0,5kg i miałem przyjemność zobaczyć 2 ataki szczupaka z bardzo, bardzo bliska, lecz chyba był za mały na tę gumę. Pierwszy rzut pod cień świerka i jest! Strasznie waleczny szczupak! Niestety nie okazał się bardzo wielkim (64cm, 1,7kg), lecz walczył jak prawdziwy okaz. Po powrocie Przemek złapał na podobną gumę drugiego szczupaka 0,8kg. Honor został uratowany i było 2:1 dla nas. Jednak szczupak bierze, a ja już nie mogę się doczekać, kiedy pojedziemy znów odwiedzić dziadka.

Dodam jeszcze, że nie lubię łapać na stawach hodowlanych, nastawionych na zysk, z dokarmianymi rybkami gdzie ryby zazwyczaj nie są waleczne, a biorą bardzo często. Na szczęście ten staw do takich nie należy. Jest opuszczony całkowicie przez wędkarzy, ryby nie są w ogóle dokarmiane i mamy tam atrakcyjne zarośla i drzewa, gdzie czai się jeszcze większa ryba, według dziadka szczupaki nawet 7-8kg i kilka 10kg karpi. A potwierdzeniem jest fakt, że na obu szczupakach były wyraźne ślady zębów.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama