Reklama

Dokąd zmierzamy ?

22/08/2009 15:39
17 sierpnia 2009 wybrałem sie na 3dniówkę karpiową na jedno z podstołecznych łowisk .Początek tygodnia więc liczyłem na ciszę i błogość wędkarską . Niestety dwie ośćienne miejscówki zostały zajęte a ja w środku.Sąsiedzi z lewej to dwaj młodzi karpiarze którzy z duchem natury podchodzą do tego typu połowów wywnioskowałem po wstępnym wywiadzie .

Sąsiedzi z prawej długo i długo rozbijali swój karpiowy obóz albo elektroniczne centrum zarządzania jak się pózniej okazało, przywitaliśmy się i zauwarzyłem że kątem oka miałem szybko prześwietlony swój oręż karpiowy przez jednego z nich . Po przygotowaniu swojej miejscówki czekałem co zrobią sąsiedzi ile i jak zanęty pójdzie do wody. Ja jestem od niedawna łowcą karpi i nie wiedziałem że za 2 dni mój sukces wędkarski będzie spektakularny i troche zniesmaczony emisją różnego rodzju fal radiowychitp.

Na tripodzie zamocowałem 2 sygnalizatory ze swingerami więc łowię jak zawsze na 2 karpiówki(wieksza ilość to nieporozumienie moim zdaniem).Lewa strona nęcenie przy użyciu łodzi głównie kulek na oko 10 kg. sąsiedzi z prawej też łódka ale 20 razy mniejsza sterowana na radio i niczym świecąca dyskoteka wypłynęła góra 40 m od brzegu .żestawy też tak wywożone za każdym razem(przyp.40m).Ja i sąsiedzi z lewej tradycyjnie z rzutu umieszczamy przynęte w łowisku. Nęcę punktowo przy użyciu ,,kiełbasek "dopalonych boosterem. Po 10 min elektronika wygrywa , pierwsze branie , pełna iluminacja to u sąsiadów z modelem pływającym wziął karp 10kg jest dobrze.

I tak pływał ten model przy każdej zmianie przynęty kilkadziesiąt razy przez 3 dni profanując piękno natury i wędkarstwa .Poszedłem dyskretnie podpatrzeć co sąsiedzi uzbrojeni w elektronikę takiego mają.Myślałem że upadnę z wrażenia ! 8 karpiówek w wodzie ,laptopy w ruchu , komórki często dzwoniły(sprawy zawodowe)a miejscówki ciasne. Wszystko to było uzupełnione elektroniką najlepszych światowych firm , a podczas nocnych brań brakowało muzki disco bo oświetlenie juz było.Pomyslałem ... no tak zawodowcy (choć mówili że są rekraacyjnie) albo snoby niestety , uzbrojeni po zęby zanęty i przynęty angielskich producentów dokopią mi w karpiach i tyle .Poczułem się troche nieswojo ale byli młodzi karpiarze z lewej ,mili i inteligentni nie zepsuci dobrami materialnymi.Przez 2 dni łowimy ogólem głownie karpie , jeden 10 kg pare 6ek , 7eka ja jeszcze amura 3,50 no koledzy elektroniczni jesiotra 11kg niezle.

Rozmawiałem trochę o tych potwornie drogich sprzętach (na oko mieli tam 60 tys. pln w sprzęcie i chwała im za to) to wszystko jest fascynujące ale zaczyna mieć mało wspólnego z wędkarstwem. No ale jak powiedziałem ,,elektronicznym" o moich mażeniach karpoiwych (wyjazd do Francjii na wody karpiowe) to ten starszy skwitował to tak że będę musiął zmienić sprzęt (a ten mam dobry). To mnie trochę zdenerwowało ale co tam .Po pierwszym nęceniu 2 dnia przyszło to własciwe nęcenie moje wtedy stwiam wszystko na jędną kartę .wypłynąłem łodzią i do wody przy moim markerze rozsiałem 2gie 10 kg karpowej zanęty.Koledzy na łowisku łowili wtedy małe sztuki do 3kg.

Ja po przybyciu na stanowisko z nęcenia nie czekałem dłużej niż 15 min . Pierwszy odjazd siedzi , tak że aż skleił się z dnem hol trochę potrwał i z trudem dostałem pomoc od ,,elektronicznych " przy podebraniu karpia .Ważył 14.40 kg i jak się okazało ustanowiłem nowy rekord tego łowiska , kolejny odjazd 7emka pózniej amur 3.30 i amur 6,50 .To był jeden z tych najdłużej oczekiwanych dni wędkarskich przezemnie. Po opadnięciu emocji ,,elektronicznym"mocno zrzedły miny , z trudem doprosiłem się o zdjęcie na moim aparacie. Zwyciężyło natomiast wizualne odczytanie wody , widoczne spławy dużych karpii, intuicja wędkarska , skromność , a wdrugim rzędzie dobór przynęty i zanęty (choć to ważne co się stosuje najczęsciej w danym łowisku)i na tej podstawie opracowałem taktykę tego połowu ,żadnego znaczenia nie miały diody w moich sygnalizatorach i swingerach,model pływający bo go nie mam , angielskie zanęty i przynęty a także echosonda której też nie mam (choć ułatwia życie na nieznanej wodzie).

Uważam natomiast że wywyższanie się przez pryzmat znakomitego sprzętu jest zasciankowe i prowincjonalne a ja temu mało wędkarskiemu ,,elektronicznemu" zachowaniu bardzo mocno przyarłem nosa. Z wędkarskim zrozumieniem do wszystkich kolegów (nie snobów) poniżej złowione moje okazy(oczywiście bez elektroniki i zarozumialstwa).

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama