Reklama

Dopaść Marcowego Klenia

31/03/2019 12:01


Dopaść marcowego pięknego klenia  to mój cel od kilku lat ,niestety póki co nie udało mi się  przechytrzyć  żadnej ładnej kluski lecz cały czas próbuję może się uda kto wie . 15.03.19 zaczynam swój spinningowy wędkarski sezon , w końcu się doczekałem po kilku miesiącach posuchy wrócił sezon długo wyczekiwany i pełen nowych planów i  wyzwań . Niestety  pierwsze wyjście nad wodę w tym sezonie i co i pogoda do bani kompletnie , bardzo silny wiatr w porywach nawet do 100 km i ta ciągła tworząca się fala na wodzie nie pozwalały na komfortowe łowienie do tego woda  bardzo podniesiona wychodząca z koryta nie ułatwiała mi zadania , większość fajnych miejsc pozalewane  tak że gdzie nie gdzie musiałem wchodzić  prawie po pas wody więc nie było za ciekawie , ale czego się nie robi dla wędkarstwa .  Temperatura również nie dopisywała na termometrach 7 stopni odczuwalna 2 stopnie więc tak nie za fajnie , ale jak to mówią nie ma złej pogody dla wędkarza są tylko źle ubrani wędkarze  , ja na całe szczęście na zły ubiór nie narzekałem i było mi w miarę ciepło , w miarę ponieważ gdy wchodziłem po pas wody robiło mi się coraz chłodniej a to z tej racji że moje spodniobuty  nie są ocieplane i trzeba było sobie radzić bez ocieplaczy . 
Zaczynam łowienie na kompletnie dużej wodzie pierwszy raz w sezonie  , przez dużą wodę nie wiem nic o nowych miejscach jakie się porobiły przez zimę , można było by powiedzieć łowię trochę po omacku . Na swój zestaw końcowy zakładam malutką blaszkę w kolorze złotym z chwościkiem  na kotwiczce i zaczynam ta nie równą walkę z aurą pogodową  , kilkanaście rzutów oddanych w jednym miejscu i przesuwam się kawałek dalej w miejsce .  Każdy mój rzut w zaplanowane miejsce kończy się niestety zwianiem przynęty w całkiem inne miejsce , no cóż trzeba to jakoś wytrwać i machać dalej , wiatr w porywach naprawdę jest mocny przechodząc w kolejne miejsca czasem czuję się jak latawiec na wietrze ,ale jest dobrze nawet jak nie ma ryb. Kolejne miejsca i kolejne zmiany przynęt , tym razem  zmieniam na najmniejszy rozmiar spinmada 4 g w kolorze srebrnym i macham nim jak tylko mi się uda w zaplanowany punkt  , ale wichura robi swoje no cóż , ja cały czas próbuję przechytrzyć jakąś kluskę ale wszystko dziś nie wychodzi , zero aktywności ryb na wodzie nie zachęca do dalszego łowienia ale trzeba próbować .
Przedzieram się przez suche knieje by dostać się do kolejnej miejscówki ,zalanej miejscówki dotarłem zmieniam przynętę może teraz wobler  , zakładam salmiaka horneta imitacja płoteczki  i zaczynam rzuty jeden drugi , trzeci rzut za rzutem woda pędzi  a ryb jak nie było tak nie ma , zastanawiam się czy nie lepiej było by spróbować sił na nieco mniejszej rzece  , może tam było by trochę inaczej kto wie . Jedyną aktywność którą było dziś widać nad wodą to aktywność bobrów , tyle drzew powycinanych przez ich siekacze że głowa mała  , co miejsce to praktycznie widać tam obcowanie bobrów. Kolejne zmiany przynęt nie poskutkowały  niczym  , cały czas beż żadnego efektu docieram do miejsca końcowego swej pierwszej sezonowej kleniowej wędrówki , teraz rozpalam sobie ognisko szybka kiełbaska i ziemniaki z ogniska do tego gorąca herbata i wracam o kiju do domu . Przede mną kolejne marcowo – wiosenne kleniowe wyprawy troszkę lepsze jak ta dziś .
16.03.19 Drugi dzień wiosennych zmagań za kleniami  tym razem już nie samotnie a w trzy osobowym składzie , ruszamy nad nieco mniejszą rzeczkę Rawkę miała być znów Bzura ale niestety po sobotnim wypadzie i bardzo długiej wędrówce w poszukiwaniu ryb gdzie moje otwarcie sezonu było na zero , stwierdziłem że może by zmienić i spróbować sił na mniejszej wodzie bo Bzura niestety poszła w górę i nie dało się łowić komfortowo.  Na miejscu meldujemy się o godzinie 7 szybkie przygotowanie sprzętu i ruszamy w wodę , po pierwszych kilku miejscach już widać że w tą dość  ładną i słoneczną niedzielę nad wodą nie jesteśmy sami , jest kilku wędkarzy ciekawe jakie oni mają wyniki ale my próbujemy swoich sił każdy z nas łowi na inne przynęty a to malutkie obrotóweczki , spinmady , czy woblerki  ale także malutkie cykadki jak i gumowe imitacje małych rybek i wodnych robaczków .  
Rzeka fajna z fajnymi potencjalnymi miejscami gdzie może być ryba , na początek wybieramy górę rzeki i idziemy w zaplanowany punkt łowiąc na różne sposoby , po kilku miejscach każdy z nas dalej na zero ale nie poddajemy się łowimy dalej i wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami na dane tematy wędkarskie dotyczące dzisiejszych połowów .
Na początku naszego miejsca startu czyli przy stary młynie  niektórzy mogą wiedzieć gdzie to jest , dno i miejsca jak i sam  woda fajna głębokie miejsca porośnięte trawą z różnymi kryjówkami z podwodnych korzeni , niby miejsca fajne a wyniki zerowe im wyżej w górę rzeki tym i całkiem inne miejsca piaszczyste dno woda płytsza a i sama rzeka wydaję taką prostszą do odczytu , ale widać oznaki bytowania wędkarzy i łowionych tu ryb co i róż mijamy w miejscówkach łózki po skrobanych rybach niestety nie fajne widoki.  Przystajemy na fajnym odcinku rzeki dość głębokawym i rzucamy w dołki pod drugim brzegiem , jedni nastawieni na klenia drudzy na okonie niestety póki co ani jedna ani druga ryba nie ma ochoty współpracować z nami i jesteśmy na tak zwane zero .  
 Aktywność ryb na wodzie również jest zerowa , a my próbujemy dalej być może jest jeszcze za wcześnie i woda za zimna ale ciężko powiedzieć my zamiast się  zagłębiać  czemu ryby nie biorą woleliśmy się za nimi pouganiać mimo tego że nie brały .Docieramy do naszego punktu docelowego w górze rzeki i zmieniamy kierunek , wracamy do punkty w którym zaczynaliśmy czyli do młyna i zaliczamy kilka miejscówek w dole rzeki , dół rzeki całkiem inny niż góra rzeka bardziej kręta z licznymi powalonymi drzewami i nieco płytsza jak góra rzeki , próbujemy swoich sił we trzech niestety każdy z nas bez brania tak jak by ryba jeszcze nie żerowała fakt faktem woda i pogoda robią jeszcze swoje , docieramy do końca naszej dzisiejszej wędrówki i kończymy łowienie na zero , zamiast ryb złowiłem z drzew dwie blaszki może następnym razem ryba dopiszę .     
23.03.19 Kolejna wędrówka brzegiem Bzury cel jak na marzec przystało spinningowy klen , wyruszam o godzinie 10 pogoda można było by rzec piękna słoneczko , niebo błękitne a na termometrze 10 stopni na plusie .Docieram na miejsce i widzę na dzień dobry że woda w końcu spada co bardzo cieszy oko wędkarza , do tego widać dużą aktywność wędkarzy większość z nich to wędkarze łowiący na spławik ciekawe jakie mają wyniki pomyślałem i poszedłem w swoje wyznaczone miejsce zaczynające wędkarską wędrówkę . Rozkładam sprzęt na koniec zakładam malutką obrotóweczkę mepsa srebrną w niebieskie kropki w rozmiarze zero i zaczynam łowienie w ten piękny sobotni dzień , maszeruję swoim nie lubianym brzegiem by zobaczyć co tam się pozmieniało po zimie , czy porobiło jakieś fajne miejsca lub popsuło te które były no to zaczynamy . Pierwsze miejsce jest to miejsce w którym wiem że bytują klenie co roku zobaczymy popróbuję może się trafi ,oddaję rzuty pod brzeg i bardzo wolniutko zwijam kolejne rzuty postanowiłem porzucać w zatopioną jeszcze trawę i zwijam tuż nad taflą wody z nadzieją że coś pokusi się na moją blaszkę , ale po kilkudziesięciu rzutach nic a nic , postanawiam rzucać pod drugi brzeg i zwijam po wachlarzu zwijając wolno przynętę spoglądam na wodę i szukam pierwszych aktywności ryb . Pogoda słoneczna więc łatwo będzie dostrzec jakąś aktywność ryb , spoglądając w prawą stronę z biegiem wody dostrzegam spław ryby  mała zbiórka do czegoś co wpadło do wody , ja pomału zakańczam rzuty w tej miejscówce i ruszam dalej .
Kolejne miejscówki to że tak powiem domowe miejscówki które znam nie od dziś , dobieram tylko przynęty pod miejsca i macham dalej , biczuję wodę różnymi blaszkami czy tez malutkimi wobkami w różnych kolorach niestety nic nie przynosi rezultatu ,i tak z miejscówki w miejscówkę po chociaż jedną rybkę tą pierwszą w sezonie .Pogoda piękna rzekł bym śliczna aż czuję pod pływem przemaszerowanych kilometrów że za ciepło się ubrałem , co sprawiło że już pływam no ale dam radę i idę dalej , przystaję w dość ciekawym miejscu taki nie duży dołek pod nawisem drzewnym i zaczynam go obławiać , najpierw mała obrotóweczka ta niestety nie przynosi rezultatów , więc zmieniam przynętę na gumę imitacja raczka i podrzucam pod wiszące gałęzie czekam az opadnie na dno i podbijam i tak cały czas opad podbicie , opad podbicie i nic zero efektów nagle za plecami słyszę szum odwracam się by sprawdzić co to , niestety kajakarze urządzili sobie spływ to ja już wiem że ryba po tym spływie nie będzie brała , a tym bardziej kleń zostanie przepłoszony wiosłami  
Idę dalej niestety już teraz nastawiony negatywnie tymi kajakami , zmieniłem swoją przynętę z gumki na małą złotą blaszkę w rozmiarze zero i wchodzę w kolejne miejsce , chodź już bardzo zniesmaczony tymi kajakami , rzuty oddaję najpierw pod drugi brzeg próbuję wrzucać się w tworzący się warkocz pod drugim brzegiem i zwijam wolniutko po wachlarzu licząc na jakiś strzał , tak kilkadziesiąt rzutów oddanych i nic a nic pora na rzuty pod brzeg pod wodną roślinność może tu będzie stał jakiś kleń który się skusi na moją przynętę , niestety było to mylne myślenie bonie miałem nawet brania . Przemierzam kolejne kilometry jedyny plus dzisiejszej wędrówki jest taki że w powietrzu czuć w końcu wiosnę , aż chce się wędrować z wędką mimo że ryba nie bierze , maszerując do następnego miejsca napotykam kolejnego łowcę który wybrał się na polowanie , siedział dumnie na kamieniu i wypatrywał ryb kormoran bo o nim mowa , niestety tych ptaków jest coraz więcej nad Polskimi wodami które sieją spustoszenie w śród ryb no ale niestety my nie możemy nic z tym zrobić  , gdy ten mnie zobaczył momentalnie odfrunął pewnie w inne miejsce polować a ja maszerowałem dalej . 
Docieram w ostatnie miejsca dzisiejszej wyprawy fajne bystrza kończące się spokojnymi rozlewiskami pomyślałem tu zostanę i prze biczuję te miejscówki a nóż widelec jakaś rybka wpadnie , na zestaw końcowy założyłem longa w kolorze złotym rozmiar zero i zacząłem atakować  wodę , rzuty w rozlewiska pod rosnące tam drzewa nie przyniosły mi żadnego rezultatu prócz zaczepów , to popróbowałem swoich sił w bystrzach wody niestety i tam było tak samo najprawdopodobniej troszkę za wcześnie jeszcze u mnie na rzece by ryba brała i trzeba czekać na lepsze dni i ciepłe noce przede wszystkim , zrobiłem kilka fotek zwinąłem sprzęt i zacząłem kierować się w kierunku domu , prócz kilku kleszczy na spodnio butach których zaczyna robić się zatrzęsienie i kormorana nie spotkało mnie nic nad rzeką oby kolejne wyjścia były trafniejsze .
W kolejnych dniach również byłem nad rzeką niestety wyniki nie powalały i wszystko na zero , więc postanowiłem czekać tym razem do kwietnia .

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama