Po kilku dniach bezskutecznego polowania na drapieżniki / 1 miętus i sandacz / w dniu wczorajszym wybrałem się ze spiningiem nad Oławkę w miejsce wcześniej przeze mnie opisywane . Zastałem tam następujące zmiany : - brak tablic z zakazem wstępu - brak agresywnego kaukaza / ciekawe czemu ? / ; jego towarzysz rotwailer ciągle urzęduje - rozszerzenie zagrody o kolejne 100 m - dodatkowo ustawione pastuchy pod napięciem - zwiększenie inwentarzu o świnki i kolejnego osła
O tej od kilku lat istniejącej samowolce budowlanej wiedzą już chyba wszyscy wędkarze z Wrocławia , więc nie sądzę , że sprawa jest nieznana w Urzędzie Miasta , czy Wydziale Architektury – jednak z ich strony nie ma żadnej reakcji / prawdopodobnie odpowiedzialni za ten stan rzeczy urzędnicy finansowo zostali usatysfakcjonowani / .
Pracowało tam dwóch całkiem sympatycznych pracowników , którzy wspaniałomyślnie zezwolili mi przejść przez teren . Był to jednak dla mnie prawdziwy tor przeszkód - czołganie się z rozłożonymi wędkami pod ogrodzeniami , przeskakiwanie przez pastuchy , omijanie wszechobecnych zwierzęcych odchodów pozostawiło niezapomniane wrażenia z tej „ wędkarskiej ” wyprawy i na dodatek złowione 2 okonki. Polecam więc wszystkim wrocławianom to łowisko , przede wszystkim z uwagi na ogrom atrakcji tam czekających . Pozdrawiam
Komentarze