Problematyka dozbrajania miękkich przynęt spinningowych poruszana była niejednokrotnie, m.in. krótko pisałem na ten temat w marcowym artykule pod tym samym tytułem Dozbrojenie miękkich przynęt spinningowych. Pragnę jednak krótko wrócić do tego tematu i podzielić się swoimi obserwacjami z mijającego sezonu. Co zęby szczupaka potrafią zrobić z miękką przynętą wiemy wszyscy. Czy warto dozbrajać, to możemy się przekonać na przykładzie zdjęcia sfatygowanego rippera Demon. Okazał się on łowny już w sierpniu i był wykorzystywany, pomimo licznych cięć drapieżników, do czasu dopóki jakiś szczupaczek nie obciął mu ogonowej części. Na przykładzie tej przynęty widzimy najbardziej sfatygowaną dolną, ogonową część podczas gdy góra posiada tylko nieliczne i płytkie skaleczenia. Są to charakterystyczne znaki po uderzeniu przynętę od dołu, powstające bardzo często jak jest ona prowadzona w połowie wody. Gdyby przynęta przedstawiona na tym zdjęciu była z tzw. dozbrojką, z dużym prawdopodobieństwem efektywność spinningowania byłaby znacznie większa. W przypadku obrazującym 12cm Demona, dobrym rozwiązaniem okazała się 6cm dozbrojka Dragona. Dozbrojki tej firmy, które spotkałem w sklepie występowały w trzech rozmiarach długości 4,6 i 8cm z takim samym rozmiarem kotwiczki, po dwie sztuki w opakowaniu.
Według opinii niektórych spinningistów, duże dozbrojone rippery, są nie tylko dobrym rozwiązaniem podczas połowów szczupaków ale także niezłym rozwiązaniem, szczególnie późną jesienią, podczas połowu dużych okoni, które to często potrafią podskubywać przynętę nawet większych rozmiarów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze