Witam,
Na wstępie dodam, że nie mam zdjęć znad wody, ponieważ pomysł na wpis wpadł mi do głowy dzisiaj rano. Podzielę się z Wami wrażeniami na temat kołowrotka Dragon Fishmaker II FD 1135. Posiadaczem tej maszyny stałem się przypadkiem,ponieważ wygrałem go w Wiadomościach Wędkarskich dwa lata temu.
Dane techniczne:
Kołowrotek jest wyposażony w 10 łożysk plus 1 oporowe. Jest napędzany przekładnią ślimakową, tzw. wurm\"em. Producent dodaje do młynka dwie szpule, jedną płytką a drugą głęboką. Na płytką szpulę nawijam spokojnie 100 m plecionki 0,19 a na głęboką 200 metrów takiej samej pletki. Jeden obrót korbką nawija 80 cm linki. Bardzo ciekawym rozwiązaniem w tym kołowrotku jest rączka. Jest ona wkręcana w korpus z jednej strony a nie tak jak w większości dokręcana za pomocą śruby umieszczonej z drugiej strony kołowrotka. Waga tego młynka jest dość spora i wynosi 307 gram. Powodem takiej wagi jest właśnie przekładnia ślimakowa. Dodatkowo do przechowywania naszego sprzętu jest dodany futerał. Producent podaje, że jest to poprawiona wersja Fishmaker I. W pierwszej wersji linka dość często wchodziła pod rolkę, natomiast w mojej tego problemu w ogóle nie ma.
Relacja znad wody:
Walczę tym młynkiem drugi sezon i z czystym sumieniem mogę go porównać do wołu roboczego. Ten kołowrotek jest po prostu nie do ( i tu nasuwa mi się niecenzuralne słowo) zajechania. Wędkuję nad Bugiem i przy normalnym stanie wody trzeba używać główek od 17 do 30 a nawet 35 gram, co jest dużym obciążeniem dla kołowrotków. Przy takiej gramaturze przynęt inne młynki wydają nieprzyjemne dźwięki. Piszczą, jęczą, skrzeczą, a wędkarz boi się i modli się o to aby sprzęt nie odmówił posłuszeństwa. Kołowrotek ten nie boi się piasku. Miał on ze mną dwie nie miłe przygody gdzie w pierwszym przypadku wpadł ze mną do Buga, nabrał wody, piasku i trochę mułu, ale po wysuszeniu i oczyszczeniu działał dalej. Natomiast drugi raz cały mój sprzęt wyrzuciłem na brzeg, ponieważ skarpa się pode mną urwała i musiałem się jakoś ratować. Młynek był cały w piasku, ale po odkręceniu korbki i wyczyszczeniu środka na tyle ile było możliwe pędzelkiem Fishmaker nie wydawał niepokojących dźwięków. Po powrocie do domu oczywiście wyczyściłem go dokładnie. Kilka słów o hamulcu tego potwora. Hamulec działa bardzo płynnie bez zastrzeżeń. Nawet przy mocniejszym dokręceniu nie ma z nim problemów aby spokojnie wysnuwał linkę ze szpuli. Plecionkę wysnuwa bardzo dokładnie, bez przestojów bądź zastopowań.
Wady:
Było pięknie i ładnie teraz trzeba ponarzekać. Pierwszą i największą wadą tego kołowrotka jest jego waga. 307 gram to wcale nie jest tak mało jak się wydaje. Przy długim wędkowaniu ręka się męczy i czasami trzeba dać odpocząć. Ale z drugiej strony Fishmaker doskonale wyważa kije z dzielonym dolnikiem, takie jak Dragon Express bądź Dragon Guide Select. Cena też jest \"przyjemną\". Taka zabawka kosztuje w okolicach 400 złotych co jak dla mnie mało nie jest.
Posumowanie:
Dragon Fishmaker II to jest kołowrotek praktycznie nie do zabicia. Według mnie ten młynek jest przeznaczony do połowów w dużych nizinnych rzekach, w których trzeba stosować dość ciężki sprzęt. Z czystym sumieniem polecam go też kolegom i koleżankom po kiju, którzy się boją, że ich sprzęt nie wytrzyma holu wielkiego szczupaka bądź sporego suma. Fishmaker nie boi się piasku, wody już trochę mniej, ale też przeżył kąpiel w Bugu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze