Reklama

Dragon Hornet guide select-próba sił

19/01/2016 17:14

Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka-ta stara maksyma w moim przypadku sprawdza się w 100%...Od ilości swoich dziwactw na wędkarskiej płaszczyżnie robi mi się czasem słabo a po głowie kołacze się myśl że coś ze mną nie tak...Bo czy normalnym jest sprawdzanie każdego węzła dwa razy? i wiązanie na nowo zestawu po każdym poważnym zaczepie czy rybie?albo targanie z sobą kubła zbędnego balastu w postaci cęgów,kleju,drutu i bóg wie czego tam jeszcze?Czasami łapię się na tym iż jestem w tym wszystkim jakiś dziwny,że zbyt poważnie podchodzę do swej pasji,jak ksiegowy czy matematyk...To jazda na skraju wariacji w moim przypadku.Wszystko musi być cacy,sprawdzone i doświadczone życiem,kręcioł ma chodzić jak szwajcarski zegarek,linki ma być w sam raz,zawsze świeżej i nie styranej,agrafki i osprzęt tylko znany od lat-najlepiej testowany w NASA...Wszystko może być brudne, oklejone rybimi łuskami sprzed trzech sezonów ale zawsze bezbłędnie działające,tak jak chcę,w każdych warunkach,gdy na wobku jaki wygrzebię z pudła odkryję zmęczoną kotwicę to żyć mi to nie da i choćbym pękł to muszę ją natychmiast wymienić...nawet w minus 15st celcjusza.Tak więc wyobrażcie sobie jaką rewolucję ,jaką radykalną zmianę odczuł mój mały wedkarski światek po wymianie jego podstawowego elementu,jego serca-kija....Moją starą ,poczciwą Millenkę znałem na wylot jak zły szeląg,znałem jej każdą zaletę i wadę,była moimi oczami i zmysłem dotyku gdy turlałem wabiki w potokowych rynnach,była przedłużeniem mojej ręki....Z ciężkim sercem odstawiłem ją na zasłużony urlop,niech babcia odpocznie chociaż raz:) jej miejsce zajął nowszy model-Dragon Hornet guide select o cw 4-18 i tak lubianej przezemnie akcji x-fast.Dodatkowo moje obawy pogłębiał faktiż przesiadka nastąpiła w zimie i na piekielnie trudnym przeciwniku-potokowcu,rzecznym świrze co potrafi podczas holu być częściej w powietrzu niż w wodzie. Aura i cel wypraw podniosły poprzeczkę dla kija skrajnie wysoko,tu nie ma mowy o bylejakości w czymkolwiek,tu musisz podać każdą przynętę jak snajper,precyzyjnie ją położyć,idealnie poprowadzić pośród ogromu zaczepów czując każdą zawadę,kamień czy pojedyńczy patyk.Wiedza o tym co masz pod przynetą to klucz do sukcesu,musisz odróżnić na kiju ciąganie po otoczakach od szorowania po iłach,nie wyczujesz tego-żle podasz przynętę i umoczysz kolejny raz.Twój kij powinien być dla ciebie jak laska dla ślepca,musi bezbłędnie działać z wędkarzem w jednym teamie i gadać jego głosem gdy on nie widzi.Nowy Hornet po kolei zaliczał wszystkie stopnie wtajemniczenia-podawałem nim lekkie nimfy i turlałem nimi po dnie,ciagałem pekate woblery pod prąd i balansowałem wachadłówką w toni,grałem małymi jigami by za chwilę znów powrócić do woblerów,ciąłem wczas stuknięcia opornych potoków i holowałem zacięte ryby na samej skórce.Kij zdał te testy wyśmienicie,przypasił mi tak jak ongiś Millenka:)Czuły i delikatny z piekielnym,dragonowskim zapasem mocy,to czuć od razu po wzięciu do ręki,ten power bije od niego,a to wszystko okraszone nowoczesnym wykończeniem i zaopatrzone w rekojeść rezonansową...O rzeczach banalnych w tym kiju jak przelotki (choć świetne) czy rodzaj węgla w blanku nie bedę i nie zamierzam pisać-to inżynierski bełkot i średniozrozumiały zresztą,ja jestem od ryb,od ich połowu,jestem pasjonatem i tylko w tej kwestii mogę zabrać głos.Hornet na stałe już zadomowił się u mnie,i tak jak babcia Millenka napewno nie raz zagości na moich zdjęciach z wedkarskich wypraw,jego uniwersalność za tym przemawia,pokochają go moje szczupaki i klenie,oj pokochają:)
Dzisiejszy wypad z nim był przysłowiową wisienką na torcie....były świece i szalone odjazdy z krótkiego dyszla,był terkot mordowanego hamulca i wyślizgi rosłych kropków po skutej brzegami Wierzycy,nawet poczciwy debil szczupły postanowił dziś się na nim zameldować. Reasumując-Dragonowski Hornet to dobry patyk za rozsądne pieniądze,wart grzechu.Usilnie szukałem w nim wad-czy to problemy z akcją,wielkość przelotek,czułość prowadzonego zestawu...nie znalazłem nic,no może tylko to że rękojeść rezonansowa lepiej "łapie śnieg i lód" niż tradycyjny korek czy też pianka-jest z grafitu i bardziej się wyziębia,ale z drugiej strony to nie ma co się dziwić gdy łowi się w grubo na minusie,tak jak dziś na ten przykład...Pozdrawiam.Luxxxis

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama