Dzisiaj,28 maja,byl dniem wolnym od pracy.O 5-tej rano szybko w samochod i na ryby nad moje jezioro.gdy juz tam bylem,rozlozylem swoj sprzet wpisalem sie do ksiazki bo pozniej lodki sa zajete przez innych wedkarzy.Zaczalem rzucac gumowa ryba i czesto zmieniajac jej kolory,bez skutku,zadnych bran.doszlem do wniosku ze o tej porze roku guma nie zdaje egzaminu.Przerzucilem sie na jerkowanie z Salmo Slider.pl.Tym woblerrem kiedys mialem efekty-tym razem bez skutku.Szukajac w pudelku przynety natknelem sie na stara podrdzewiala obrotowke.Moze okonia da sie chwycic pomyslalem.Kotwiczka rdza,reszta sie jakos jeszcze swieci,pomyslalem sobie.Zaaplikowalem pare rzutow,no blat sie jeszcze obraca-niezle jak na ten zlom.Po kilku rzutach poczulem opor,pozniej przeksztalcilo sie to w piruety i po wyholowaniu stwierdzilem ze to pstrag-49 cm i okolo 1 kg wagi.Niezle cos jest by najmiej.Po godzinie chwycilem wiosla i zmienilem miejsce polowu.Pierwszy zarzut znowu opor i to niezly okazalo sie ze to szczupak 63 cm i ok.2 kilo wagi.Rzucajac jeszcze godzine bylo nastepne branie,ale opor nie byl tak intensywny-leszcz.Nie zostal zaczepiony przypadkowo on ta obrotowke mial w pysku,bez czarow.Pierwszy raz w zyciu zlowilem leszcza na blache.Pomylilo mu sie ze jest drapieznikiem?Czy jak.Oczywiscie bez podbieraka nie dal bym rady go wyciagnac bo mial 60 cm i ponad 3 kilo wagi.Po trzech godzinach brania ustaly,blache ta stracilem bo juz wczesniej cos szarpnelo a zylke mialem 0,20 na okonie.Trzeba bedzie cos podobnego dokupic w sklepie,bo jak co roku kazdy wedkarz cos tam dokupuje a zona tylko marudzi.Pomimo tego byl to udany dzien nad woda.Pozdrawiam Mefokiller.
Komentarze