Witam kolegów wędkarzy. Piątek 30 maja godz 15.00 startujemy z bratem na rybki do Kedzierzyna - Koźla. Pomimo objazdu w Wieluniu /jakaś kraksa chyba była/ na miejscu jesteśmy o 18.00. Dylemat czy wypić piwko i cość zjeść czy wędki do wody. Wędki były pierwsze, ale trafiliśmy na zatopioną barkę lub coś podobnego i koszyczki się rwały jak diabli. Zmieniamy miejsce. Wędki do wody i zimne piwko -upał jak w Afryce. Łowimy na koszyczki 40 g, 3 pinki, ale troszkę nam nurt znosi. Czepiają się jakies faflunty i trzeba często czyścić żyłkę. Brania są bardzo często, do godz 12.00 mamy już 15 rybek. Mieliśmy łowić do popołudnia w sobotę, ale stwierdziliśmy, że trzeba przestać i zostawić te rybki w wodzie. Nie jastesmy mięsiarzami. Bierzemy kilka ładnych leszczy i płotek. Sum i reszta ryb lądują w wodzie. Przepraszam za brak zdjęć, ale aparat z allegro dotarł w sobotę. Nastepne wyprawy już będą dokumentowane. Pozdrawiam
Komentarze