W tym tygodniu mrozy dały o sobie znać, trzeba to wykorzystać i powtórzyć wypad na podlodówkę z ostatniej soboty. Wzięliśmy sprzęt i jazda na łowisko. Zboczyłem z trasy by sprawdzić w jakim stanie jest nasze łowisko miętusie,ponieważ czas na marmurki już jest no i pogoda sprzyja. Niestety San zamarznięty na tyle że nie powędkujemy wieczorem. Muszę pomyśleć i pojechać nad inną mniejszą rzeczkę. Na łowisku byliśmy niestety już po 12-stej, Na stawie i obok ruch koledzy z koła opiekującego się wodą szykują łowisko na zawody. Pojechałem na to miejsce gdzie tydzień wcześniej były piękne brania. Wywierciliśmy kilka dziur pod-nęciliśmy i postanowiłem sprawdzić przyrządem iBobber -echosondą czy rybki kręcą się w okolicy otworów. Echosonda zadziałała znakomicie rybki po wodą pływają więc wędki do wody no i właśnie zero brań. Do 15-stej ani szarpnięcia jeszcze chwila na łowisku . I dzisiaj znowu kontrola SSR tym razem wpisałem dane do rejestrów w domu a po jazda do domu bo skoki narciarskie, nasi w drużynówce walczą. Dobrze że chłopcy skaczą to szybciej się zwinęliśmy bo mróz i wiatr robił swoje i nie trudno się przeziębić. Zresztą za kila godzin jedziemy na miętusa no i trzeba się wziąć za obiadu bo sami pojechaliśmy na ,,Formozę”-tak nazywamy naszą mini posiadłość wśród lasów Zdziarskich. Na obiadzik zaserwowałem danie szybkie i tanie albowiem placki ziemniaczane posypane cukrem i do tego mleko ja tak lubię Junior jadł coś innego. Jeśliście oglądali skoki no i było się z czego cieszyć brąz w takim pięknym stylu i walka o wyższe trofeum cośniesamowitego. Dosypałem węgla do pieca.No i pakować się drżyjcie rybki. Po 18-stej zmiana wędek na gruntówki latarki czołowe na głowę i wyjazd. Śniegu w terenie jeszcze sporo zajeżdżamy nad miętusią rzeczkę bierzemy sprzęt i jazda nad wodę w oddali słychać szum wody spływającej po kamieniach idziemy śmiało dochodzimy na miejsce a tu rzeczka zamarznięta wije się piękne lodowisko. Tego się nie spodziewaliśmy absolutnie od paru lat jeździmy w marcu na miętusa i zawsze rzeka witała nas wodą anie lodem. Śmiałem się w duchu sam z siebie bo skoro San zamarzł to co dopiero takie mniejsze rzeczki. No cóż w tym dniu byliśmy na wielu łowiskach a rybek złowionych zero. Powietrze zdrowe mroźne czyste to bogactwo za darmo mimo braku ryb wyjazdy były udane wyciągnąłem zamiast ryb wnioski na przyszłość no z Wami trochę się podzieliłem. Dołączam kilka zdjęć. Pozdrawiam.
Komentarze