W przeddzień mojego bierzmowania postanowiłem wybrać się z kolegą Patrykiem na nasze stałe ""lokum"" jakim jest Gierzyna. Naszym celem było złowienie nie koniecznie dużego, ale pięknego linka. O godz. 5.00 rano Patryk zameldował się pod moim domem było jeszcze dość ciemno, a my mieliśmy do pokonania na rowerach ok. 100m przez ciemny las, który wiedzie droga na nasz staw. Mimo to, że jeździmy tą drogą od 3 lat, a w wakacje prawie codziennie po ciemku to nasza jazda i tak przeminęła bez żadnych kłopotów.
Miejsce, które wybraliśmy, to tzw."SIEROWNIA" powoli się przejaśniało ale warunki meteo nie były optymistyczne i nie wróżyły dobrych efektów.Wędki na grunt wrzuciliśmy na drugą stronę stawu na kukurydzę z czerwonym.Ponieważ już się powoli przejaśniało wrzuciłem wędkę spławikową na czerwonego.Patryk łowił na te same przynęty na obu wędkach.Po chwili Patryk ma branie na które odpowiada szybkim zacięciem i spokojnym holem ,ponieważ na haczyku zawisła "Gierzynowa Zaraza" czyli sumik karłowaty.Gdy Patryk odpinał sumika.Mój spławik lekko zanurkował pod wodę po czym przejechał krótki odcinek.Zaciąłem i na brzegu wylądowała mała płoteczka która wróciła do wody z zastrzeżeniem by przyniosła któremuś z nas linka.Nawet nie wiedziałem że płoteczka spełni zalecenie(będę musiał się z płotką zakolegować).
Po 15 minutach łowienia sumików przez nas obu nastała chwilka ciszy ale była to cisza przed burzą.Rozmawiając z Patrykiem tylko kątem oka obserwowaliśmy nasze spławiki ale na szczęście kąt oka również mnie nie zawiódł spławik wystawiło przejechał parę cm.Energicznie zacinam i siedzi pierwsze przypuszczenia padają na karpa po chwili naszym oczom ukazał się piękny zielono-oliwkowy linek.Gdy wylądował na brzegu przybiliśmy z Patrykiem piątkę która znaczyła tylko jedno cel osiągnięty.Przystąpiliśmy już do spokojniejszego łowienia.Ale patit nawet nie zauważyłem kiedy przyciął karpika ładnie karpik chodził na prawo i lewo po wyholowaniu karpia na brzeg i po zmierzeniu (35,5cm) karpik trafił do siatki.Chwilę później mam branie identyczne jak przy linie.Zacięcie i....jest karpik piłował powierzchnie jednak długo się nim nie nacieszyłem ponieważ został spięty i tak się też zdarza.
Odczekaliśmy chwilkę i Patit znowu zaciął karpia.Ten jednak był nie wymiarowy(29cm) szybka fotka i wrócił do wody.Pod koniec wędkowania szczęście i do mnie się uśmiechnęło po zacięciu myśleliśmy że to lin ale ujrzeliśmy pięknego Karasia Srebrzystego po zmierzeniu okazało się że ma on 28 cm.Po karasiu zaczęliśmy się pakować ponieważ coraz bardziej zaczynało padać.Z złowionych ryb zabraliśmy tylko karpia i karasia.
Komentarze