Mianem „Ekstremalnych” można by nazwać zawody podlodowe jakie odbyły się na tafli Jez. Oblin. Miły i niezbyt wietrzny poranek jaki powitał zawodników, przemienił się w niemal syberyjską zimę. Silny wiatr w połączeniu ze śnieżycą zasypywał wiercone otwory i porywał części ekwipunku wędkarzy. To jednak nie odstraszyło grupy dwudziestu dwóch fanatyków tego sportu i dzielnie przetrzymały trudy obydwu tur zawodów trwających po 2,5 godz. każda. W przerwie oczywiście gorący posiłek i podliczenie wyników pierwszej tury. Ryby jak ludzie, też zareagowały na zmiany pogodowe więc szału co do wyników nie było. Po drugiej turze i podliczeniu punktów sektorowych ogłoszono wyniki.
Komentarze