Po posiłku rozpoczęło się
otwarcie zawodów oraz losowanie stanowisk. Pierwsza próba i wyciągam siódemkę,
którą od razu odrzucam. Drugim razem losuję stanowisko nr 12 i niestety tak już
musi zostać. Byliśmy bardzo zniesmaczeni po tak niekorzystnym losowaniu jednak
na los niema wpływu i trzeba zacząć łowienie i walkę o jak najwyższe miejsce w
miarę możliwości oczywiście.
Rozkładamy się w miarę szybko i
sondujemy dno. Za dużo pracy przy sondowaniu niema ponieważ strona jest bardzo
głęboka już kilkadziesiąt metrów od brzegu jest 10 metrów głębokości. Nadzieję
daje nam powalone drzewo po lewej stronie które przypada dla mnie po naszym
wewnętrznym losowaniu stron. Na skraju drzewa jest 6 metrów a przed nim bliżej
brzegu od 2 do 4 metrów i tam też kładę moje zestawy. Piotr ma nieco gorsze
miejsce bo po prawej nic ciekawego w wodzie niema dlatego postanawiamy aby jego
kije wylądowały na wprost na 7 metrów a drugi kij na prawo na wysokości trzcin.
Tuż o 15 rozpoczyna się walka i
wywozimy nasze zestawy za pomocą modeli zdalnie sterowanych. W tym roku mamy do
dyspozycji dwie łódki z echosondami co znacznie skraca czas wywózki czterech
zestawów i pozwala precyzyjnie położyć zestaw na odpowiednią głębokość.
Wszystko zrobione a my siadamy i wreszcie spokojnie możemy porozmawiać bo
bardzo dawno się nie widzieliśmy ze względu na to że mamy do siebie około
700km. Rozmyślamy i stwierdzamy, że jest to stanowisko gdzie można większą
pracą wydłubać zaledwie kilka karpi a o podium i zwycięstwie można od razu
zapomnieć. Takie stanowiska dają tylko szansę na powalczenie o dwa pierwsze
miejsca w sektorze. Niestety byliśmy we własnym sektorze co dodatkowo nas
zniechęcało do walki ale cóż łowić trzeba bo dopóki kije w wodzie jest
nadzieja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze