Reklama

Farciarze

14/01/2016 23:47


Wędkarski
fart - czym on jest ,na pewno niejeden z nas doświadczył sytuacji
że cała "stała " ekipa łowi kilka godzin i nic a tu
zjawia się najczęściej jakaś młoda postać ,w godzinę robi tzw.
normę, niby na dokładnie to samo,czyli sprzęt,przynęta itp. po
czym robi fote wypuszcza ryby by podnieść ciśnienie mięsiarzom i
z bananem na gębie żegna się i odchodzi.
  Niejeden
powie cuda się zdarzają ale jak sytuacja powtarza się kilka razy z
rzędu to musi dawać do myślenia, no i myślimy i czym bardziej
myślimy to wniosków zero czyli jak kubuś puchatek coraz bardziej
patrzał do domku prosiaczka to tym bardziej go tam nie było :-)
.dla ludzi wierzących sprawa prostsza bo wytłumaczeniem będzię
podejrrzenie że jakaś siła wyższa sprzyja ale jak to okiełznać
z bardziej naukowego punktu widzenia.
  Niebawem
stuknie mi 40latek z kijem w łapie i w mojej karierze poznałem trzy
takie FARTOWNE osoby - opiszę je krótko po kolei ...
  Nr1
Czesiu - człek starszy odemnie a łączyło nas sporo czyli przede
wszystkim przyjaźń i tzw .piździki czyli motorowery  ,i ja i
Czesio mielismy pegazy(te "wynalazki "miały baki tam
gdzie normalny piźdik ma bagażnik) ale my mieliśmy przerobione jak
Bóg przykazał na kadety czyli coś co ma bak na swoim miejscu z tym
że ja miałem zielonego z czerwonym bakiem a on odwrotnie ,nieraz
razem łowiliśmy i to z podobnym efektem ale na początku nie
zwróciłem uwagi na pewien szczegół a mianowicie że Czesio
wracając z roboty przystawal-spojrzał na wodę i albo wracał po
godzinie nad stawik z kijami albo odpuszczał,wtedy zauważyłem
zależność NIE MA CZESIA To i ja  NIE MAM EFEKTU n9ewiem jak
ale facet czul wodę do bólu a wiem że jego oczkiem w głowie była
przede wszystkim rzeka ale jakimś cudem przenosił swoje
doświadczenie na nasze jedno hektarowe bajorko
  Nr2
Tomeczek - kim jest ów gość , poznałem go mając coś koło
trzynastu lat (uważałem się za starego wyjadacza bo miałem w
końcu juniorskie zawody wygrane) a było to tak ... nieraz na Bryś
przychodził pewien wędkarz-starszy człowiek ,zawsze serdeczny,
służący radą ot taki poczciwy emeryt, często nieraz coś
podpowiedział i najczęściej działało aZ pewnego dnia w jego
towarzystwie pojawił się chyba ośmioletni "bajtel "
Pierwsza myśl to taka że mój mentor mnie zdradził ale po chwili
wszystko jasne - to jego wnuczek .malo tego od pierwszego dnia
pokazał kto jest Panem brysia ,starym wygom opadły szczeny a młody
miał ubaw...szybko zaprzyjaźniliśmy się i zaczęła sie jazda
,kulka wodna,niby nic takiego a DZIAŁA ale jak młody następny
sezon zaczął muchówką w woderkach to istna rewolucja ,nieraz
łowiliśmy razem ,byle jak i na byle co i8 było super ale nagle
Tomcio znika - okazało się że Młody zdradziło stawy i wybrał
rzeki i nieźle mu szło
  Nr3
??? a to jestem ja,zawodyw kole,śl dokp i zawsze na czubie z tym że
mniej więcej do trzydziestki :-) a ostatnie szesnaście było
zdecydowanie mniej fartowne do tego stopnia że jak mieliśmy zawody
z okazji jubileuszu kola  to tam gdzie setka ryb w dwie godziny
dla mnie była norma (na sportowo oczywiście) to mój efekt wyniósł
ZERO !!! ale właśnie dziś kończę 46 i może będzie tylko lepiej
:-)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama