Dnia 1 czerwca 2013 roku na Zalewie Kocie Doły w Luboniu odbyły się zawody z okazji dnia dziecka zorganizowane przez koło Lubonianka. W konkursie mogły brać wszystkie dzieci do lat 14 z całego miasta. Trzeba było tylko przynieść wędkę, siatkę na ryby oraz przynęty. Na zawodach obowiązywało wiele kategorii. W mojej zapisy trwały do godziny 8.00. Następnie w kolejności zapisu przydzielono nam stanowiska (niestety nie było losowania stanowisk). Mi przypadło jedno z miejsc za cypelkiem, gdzie poprzedniego dnia łowiono leszcze. Ja jednak zamierzałem szybkościowo łowić ukleje. Mieliśmy około 30 minut na rozłożenie sprzętu (to trochę mało). Wraz z panem Krzysztofem, który podczas tych zawodów mi towarzyszył i udzielał wskazówek rozłożyłem sprzęt i zorganizowałem stanowisko. Miałem do dyspozycji 3 baty ; 2 piątki i jedną 4. Na pięciometrowy kij założyliśmy zestaw do łowienia z dna, a na pozostałe nawinęliśmy zestawy uklejowe. W międzyczasie przyszedł pan Tomek (mój trener), aby sprawdzić jak nam idzie. Po zanęceniu zaczęło bardzo intensywnie się bomblić(widocznie przypłynęło stado leszczy), lecz i tak postanowiliśmy, że będę łowić drobną rybę. Gdy uszłyszałem pierwszy sygnał mój zestaw powierzchniowy wylądował w wodzie. Łowiłem głównie ukleje, lecz na godzinę przed końcem spławik stanowczo poszedł w dół. Po chwili holu ryba wylądowała w podbieraku. Razem z Panem Krzysztofem zastanawialiśmy się co to za ryba. Pan Jurek, z którym także chodzę na ryby, także przyjechał mi pokibicować, podpowiedział nam, że to rozpiór. Był podobny do leszcza, lecz jego pysk skierowany ku górze był bardzo podobny do takiego jak ma świnka, płetwa odbytowa była bardzo długa, a jego łuski były drobne i bardzo srebrzyste. Po wyhaczeniu ostrożnie włożyłem rybę do siatki. Przy następnym zarzucie wędka dziwnie się przekręciła – jak się później okazało pękły dwa elementy, a była to nowa węglówka. Szybko odłożyłem ją na bok i zacząłem łowić na czterometrowego bacika, którym do końca zawodów poławiałem ukleje. Po zważeniu okazało się, że łaczna waga ryb, które złowiłem w 2,5 godziny to 1550 gram, co dało mi drugie miejsce. Zważono także mojego rozpióra, który okazał się największą rybą zawodów. Mierzył 37 cm, a ważył 380 gram. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć siniec wrócił do wody. Rozpiór, którego najczęściej można spotkać w rzece, do starorzecza najprawdopodobniej przyszedł trzy lata temu, kiedy to Warta miała bardo wysoki stan wody. Po zważeniu wszystkich ryb każdy uczestnik dostał kiełbaskę, a następnie nastąpiło rozdanie nagród. Dostałem puchar oraz nagrody rzeczowe.
Komentarze