Reklama

Gdyby ryby miały głos

22/12/2010 20:40
Nie ma to jak własnoręcznie złowiona rybka. Jednak coraz częściej nie mamy na to czasu i wybieramy się na połowy do supermarketu lub do rybnego. Tam możemy wybrać rybę jaką tylko chcemy. Gdy kupujemy ryby już uśmiercone, należy zwrócić uwagę , czy ryba jest naprawdę świeża. A świeża jest wówczas, gdy ma świeży, a nie mocny „rybny” zapach. Jej skóra winna być gładka i wilgotna, łuski równo przylegające, ogon i płetwy wilgotne i giętkie, mięso sprężyste i zwarte. Po naciśnięciu w okolicę grzbietu nie może pozostać żadne wgłębienie.

Większość z nas nie wyobraża sobie wigilijnej wieczerzy bez tradycyjnych potraw. Chcąc pozostać w zgodzie z narodową tradycją to jednym z dwunastu dań będą ryby, a zwłaszcza karp, przygotowywany na różne sposoby. Tuż przed świętami rozpoczyna się pogoń za tą rybą. W supermarketach, sklepach rybnych, na targowiskach i Bóg wie gdzie jeszcze, pojawiają się baseniki, kubły i beczki wypełnione żywymi rybami lub stosy ”karpi śniętych” , czytaj wcześniej uśpionych. Co jest takiego w tej rybie, że gotowi jesteśmy z pełnym poświęceniem i odpowiedzialnością wobec rodziny, oddać jej na parę dni wannę a potem , mimo najłagodniejszej człowieczej natury, ubić ją własnymi rękami?

Karp jest hołubiony nie tylko w Polsce lecz także w wielu krajach europejskich a w 2009 roku mieszkańcy Brandenburgii nadali mu zaszczytny tytuł ryby roku. W Polsce corocznie odbywa się wiele festynów pod wspólną nazwą „Święto Pana Karpia”. Dlaczego jemy ryby? Oprócz walorów odżywczych i zdrowotnych , ryby zawsze przemawiają swym oryginalnym smakiem i zapachem a głosem mistrzów kuchni podpowiedzą jak najlepiej je przyrządzać. Ryb jemy mało. Statystycznie wygląda to tak, że Polak zjada o połowę ryb mniej niż mieszkaniec innych krajów europejskich i kilkakrotnie mniej od światowych liderów – Japończyków( prawie 70 kg na osobę) czy sąsiedzko bliskich Norwegów – 48 kilogramów. „Zdrów jak ryba” to jedno ze znanych powiedzonek. Czy tak jest naprawdę ?

Czy ryby to współczesny eliksir młodości i znakomite lekarstwo na długowieczność? Czy jest jakiś związek miedzy depresją, demencją a rybami? Okazuje się, że jest. Przykładem będą Eskimosi, prawie nigdy nie mający problemów z chorobami serca, skóry czy pamięcią. Tak samo długowieczni Norwegowie, którzy nie tylko jedzą ryb dużo, lecz osiągają z ich hodowli poważne korzyści finansowe. Mówią, że „zapach ryb to zapach pieniędzy”, eksportując rocznie 2.3 miliona ton ryb o wartości ponad 38 miliardów koron. Głównie łososia.

Dzięki rybom, nie tylko pozbędziemy się tłuszczyku lecz jednocześnie oczyścimy i wzmocnimy organizm, poprawimy kondycję fizyczną. Ryby bardzo dobrze działają na zmarszczki.Oprócz kwasów omega-3 mają dużo witamin młodości – A i E, które nawilżają i wygładzają skórę. Nieprawdą jest jednak, że „rybka lubi pływać” – duże ilości alkoholu wypłukują witaminy i bezcenne kwasy z organizmu. Dieta rybna staje się na świecie bardzo popularna. W pierwszej setce najpopularniejszych polskich przysłów jest kilka o rybach. Najbardziej znane to „dzieci i ryby głosu nie mają”, „ryba psuje się od głowy”, wspomniana wyżej „rybka lubi pływać” , „nie ma ryby bez ości , nie ma kobiety bez złości”, „na bezrybiu i rak ryba” oraz „ryby, grzyby, wieprzowina potrzebują szklanki wina”.

W 1825 roku Anthelme Brillant-Savarin pisał „ „Losy narodów zależą od ich sposobów odżywiania się”, podając hipotezę upadku Imperium Rzymskiego z powodu spożywania niezdrowych potraw w niezdrowych ołowianych naczyniach. W ich diecie było bardzo mało ryb. Polecał je zatem i „ tym w sile wieku, srebrnogłowym i tym dla których golenie się wciąż jeszcze pozostaje tajemnicą...” Wigilia jest ponoć świętem „dobroci, nadziei i miłości”, kiedy to nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem. Myślę, że ryby też chciałyby nam w ten szczególny wieczór coś powiedzieć. Ale jak tu mówić będąc w sytuacji nie do pozazdroszczenia , bo .... w żołądku? Spróbujmy pokombinować, co chciałby nam przekazać, np. karp. Jako dobrze wychowany, bo pochodzący z rodziny królewskiej ( lustrzeń), złożyłby nam życzenia zdrowia, szczęścia i innych lubych rzeczy.

Zapewne poskarżyłby się na czystość naszych wód ostrzegając , że „ dopóki nie zrobicie czegoś z naszymi wodami nie damy się łowić” , czy wreszcie przewidując swój rychły koniec, zakończyłby filozoficznie, „albo rybka albo pipka”. Rozumiem go, bo nadzieja jest w tych co mówią mało albo wcale. Podpatrująca moje zmagania się z tekstem, wnuczka Oliwia, powiedziała, że dodałaby jeszcze coś takiego ”gdyby ryby głos też miały, kaktusy na dłoniach by wyrastały”. Dodałem, bo to takie współczesne, hip hopowe.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama