W końcu udało mi się wybrać na lód. Po różnych perypetiach, o których pisałem wcześniej, dopiero w ostatnią sobotę udało mi się wyskoczyć na rybki. Z racji tego, że termometr pokazywał -17 stopni, a do tego wiał silny wiatr, postanowiłem, że wybiorę się na małe, przełowione jeziorko, położone tuż obok mojej wsi. Poza licznymi wadami, które idą w parze z położeniem, wielkością i łatwością dostępu tego jeziora, miało ono jedną istotną zaletę w ten dzień - było osłonięte drzewami i pagórkami z czterech stron.
Zatem ograniczony wiatr i co jakiś czas pojawiające się słońce pozwoliło mi wytrzymać jakiś czas na takim mrozie. Wrzuciłem do skrzynki, dosłownie kilka blaszek i ruszyłem na ryby. Nie spodziewałem się kolosów i ich nie dostałem. Uwiesiło się dosłownie kilkanaście okonków, nie przekraczających 20-tu centymetrów.
Następnego dnia, mimo że pogoda była podobna, nie chciałem znów marnować okazji na tak trudnym łowisku i wybrałem się na drugie, większe i lepsze. Wyniki były jednak tylko nieco lepsze. Okonie, szczególnie te większe obraziły się na mnie całkowicie. Do każdej z dziur, które wykułem wysyłały tylko swoich najmłodszych kolegów, które mimo, że oczywiście cieszą, to jednak raz na jakiś czas, rozgrzałby hol fajnego garbusa.
Po jakimś czasie, lekko już zmarznięty, postanowiłem zmontować zestaw spławikowy i spróbować dopaść jakieś płocie w mojej ulubionej zatoce. Na efekty nie trzeba było długo czekać, spławik często nawet nie zdążył znieruchomieć. Niestety, wielkość płoci również nie powalała na kolana. Niekiedy tylko, któraś z nich przekraczała 20 cm, a to nadal jeszcze sporo by wywołać szczery uśmiech.
Te duże gdzieś się pochowały... Co prawda to dopiero trzy wypady i ciężko oczekiwać natychmiastowych rezultatów. Środek zimy, również nie jest najlepszym okresem, no ale cóż... Mam trochę wolnego, robi się cieplej, także od jutra każdy dzień spędzam na lodzie. Będziemy szukać, gdzieś są na pewno ^^
Jutro planuję, dłuższy spacer za okoniem, może o tej porze roku, jednak schowały się gdzieś dalej, a później zobaczymy. Jest w czym wybierać, będziemy walczyć :)
Komentarze