Dzisiaj w południe wyruszyłem z kuzynem na rybki. Nastawiliśmy się na łowienie okoni na czerwone robaki. Pierwszy rzut - branie - silne zacięcie i ładny okoń 27 cm. Drugi rzut, ale już na tłustego czerwonego robaka po kilku chwilach branie - zacięcie i jazgarz ;/ I już trzeci rzut po chwili branie - zacięcie i czuje że na kiju mam coś małego więc powoli go holowałem i (a było to jakieś 10 metrów od brzegu) już kilka metrów przy brzegu na wodzie pojawiły się "fale" i silny opór więc holowałem ją dokładnie - 2 metry od brzegu zobaczyłem, że to około 40 cm szczupak. Już się schyliłem, żeby go wyciągnąć a tu jebedut i szczupaka nie ma !!! Przyjrzałem się okoniowi, którego miałem na wędce... A tu się okazuje, że przez cały hol szczupak trzymał się ogona okonia :D
Za drugim razem to samo! Znowu podczas holu okonia poczułem opór... (było tak samo jak poprzednim razem). Jak się nie "zdenerwowałem" !!! - założyłem 7cm woblera... Pierwszy rzut i od razu coś uderzyło, że aż mnie łokieć zabolał :) po niecałej minucie holu podszedłem do wody i wyciągnąłem zaczepionego 40cm kaczora ręką.
Oczywiście niewymiarowy szczupak wrócił do wody :)
Komentarze