Reklama

Godzina z Mistrzem

18/02/2012 22:31
W dniu dzisiejszym tj. 18.02.2012 korzystając z utęsknionej plusowej temperatury, udałem się na przejażdżkę po Rybnickich łowiskach chcąc zobaczyć, co w „suchej trzcinie piszczy”.

Odwiedziłem między innymi skuty lodem zbiornik Pniowiec.
Spacerując wzdłuż brzegu spotkałem przedstawicieli koła Rybnik, którzy na tarlisku robili z lodu ser Szwajcarki, który korzystnie wpłynie na dotlenienie rybostanu. CHWAŁA ZA TO !!

W zatoce przy plaży na Pniowcu ujrzałem z daleka wędkarza, który stoi na lodzie i macha ręką (później się dowiedziałem że tak skutecznie poławia się piękne OKONIE). Gdy podszedłem bliżej poznałem znajomego Pana Henryka, zapalonego podlodowca i znawcę wszystkiego co pływa w wodzie i ma uzębienie.
Po krótkiej rozmowie i gdy poinformowałem Pana Henryka że jeszcze nigdy nie łowiłem z lodu i nie wiem o co w tym chodzi już była przygotowywana dla mnie wędka !!! I tak zaczął się mój sezon wędkarki 2012!!
Po wypełnieniu formalności, otrzymałem do ręki SPRZĘT!!! Popatrzyłem na niego i pomyślałem tylko – CO JA MAM Z TYM ZROBIĆ. No ale Pan Henryk przeprowadził skrócony lecz rzeczowy instruktaż no i zacząłem szaleć. Gdy dokonałem kilkadziesiąt ruchów wędką ( połów na błyskę ) Pan Henryk powiedział że mam założoną skuteczną przynętę tylko muszę popracować nad techniką – jak to wypowiadał ja już coś ciągnę z dna i nie był to pień drzewa czy inna puszka piwa tylko NAJPRAWDZIWSZA RYBA ! No i oszalałem, walka z rybą – zacięcie, sprawdzenie hamulca i inne analizy, jeszcze sekunda i szukałbym podbieraka – normalnie poczułem się jakbym holował Żarłacza Tępogłowego ( po tybetańsku zwany: Carcharhinus leucas ) tzn. pełna mobilizacja. A Pan Henryk patrząc jak się produkuję nad tą dziurką, rzekł : Grzegorz po prostu wyjmij tą rybkę z przerębla :). Jak tu panika a obok słyszę radę Pana Henryka z odrobiną ironii. Szok.
W ten sposób łowiąc pierwszy raz w życiu z lodu złowiłem pierwszego okonia, który mierzył aż 19cm ale byłem „zadowolniony”. NO I PIERWSZY MÓJ DRAPIEŻNIK W TYM ROKU ( dobrze się zapowiada, bo potrzebowałem na to 15 minut! Pomyśleć co się będzie działo po pierwszym Maja :) ). Otrzymałem skromne gratulacje i zachętę do kolejnego spróbowania.
Kątem oka ( w reklamie słyszałem że go nie mam ) zerkałem na technikę połowu Pana Henryka i starałem się choć trochę robić coś podobnego tzn. podnosić, szarpać to w prawo to w lewo. No i znów to poczułem ale tym razem już wiedziałem że to coś jakby pień drzewa Lapacho ( gdyby ktoś nie wiedział drzewo to rośnie w południowej Ameryce ;) po peruwiańsku zwane Tabebuia impetiginosa ), lecz tuż pod lodem wyłonił się piękny trzydziestocentymetrowy Okoń.
Cóż, piękny początek roku z drapieżnikiem i to tym który w Naszych wodach jest tak niedoceniany i niejednokrotnie jest traktowany jak szkodnik dla mnie to ryba którą trudno złowić i do tego wyjątkowo długo rośnie. Szanujmy tą rybę gdyż ciężko już o sztuki 30-35cm a co dopiero większe.
Perca fluviatilis – drapieżnik doskonały.

Dzięki Panie Henryku za godzinę przygody.

Pozdro….

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama