Reklama

Grudniowe wędkarskie eldorado

11/02/2012 11:00
Za oknem siarczysty mróz, jestem właśnie po nocnej zmianie na kolei przemarznięty i nie wyspany ale zebrało mi się na wspomnienia i przypomniałem sobie moje grudniowe eldorado na rzeką Wartą w Solcu. Nuda więc postanowiłem Wam to opisać.

Po wielu wyjazdach i powrocie o kiju pewnego grudniowego dnia nastąpił przełom. Wybraliśmy się na ryby ja dwóch braci i kuzyn. Brat Rafał postanowił łowić na tyczkę ja jak zwykle wybrałem spinning a drugi brachol Jerzol i kuzyn zajeli się ogniskiem i pieczeniem kiełbasek. Po uzbrojeniu spinningu udaje się sam na betonowe główki gdzie zawsze skubią okonki.
Okazało się to strzałem w dziesiątke. Pierwsze rzuty przynoszą ładne pasiaste okonie. Łowie ja na twistera miodowego z brokatem i główkę o wadze 3 gramy. Woda w klatce w której łowiłem jest bardzo spokojna więc mogłem sobie pozwolić na małą gramaturę a po drugie taki zestaw wolniej opada w nurcie co daje większe efekty przynajmniej tak sądze. Praktycznie co rzut mam brania okoni. W międzyczasie widziałem w narożniku klatki kilka wyjść szczupaka. Po wycholowaniu kilku okoni przerabiam zestaw i zakładam wolfram z obrotówka Mikado nr 2 złotego koloru. Idę w narożnik klatki. Pierwszy rzut przynosi szczupaka 55 cm. To po prostu szok ryby biorą na zawołanie. Dwa kolejne rzuty i jest następny szczupak 67 cm. Jestem w szoku zwijam sprzęt i biegnę do braci pochwalić się zdobyczą. Są również zaskoczeni jak ja bo Rafał na tyczkę łowi tylko małe kiełbie. Po zebraniu gratulacji zajadamy się kiełbaskami i wracamy do domu.

Po dwóch dniach postanawiam znów sprawdzić swoje ulubine łowisko. Wybrałem się pociągiem sam. Pierwsze rzuty nie przynoszą na twistera żadnych efektów. Przerabiam sprzęt na szczupaka najgorsze że mam żyłkę tylko m14 bo nastawiłem się na okonie. Kilka rzutów na obrotówkę nie przynosi efektów. Myślę raz miałem farta. Zakładam klona koloru pomarańczowego na 6 gramowej główce. Rzut i jest pstryk. Podcinam a wszystko staje w miejscu. Po chwili ryba delikatnie zaczyna pompować. No będzie jazda myślę albo duży szczupak albo sumek. Ryba przez kilka minut trzyma się dna. Co przyholuje ja pod główkę odpływa spokojnie na 10 metrów i zabawa odnowa. Po około 20 minutach udaje mi się podciągnąć rybę do góry. Jakie jest moje zdziwienie gdy zobaczyłem pięknego karpia. Cała guma jest w pysku ryby. Jeszcze przez 10 minut trwa nasza walka i udaje mi się wyholować karpia na brzeg. Jest piękny i okrągły jak piłka. Ma 64 cm i wagę 6.250 kg. Po ochłonięciu udaje mi się dołowić jeszcze dwa szczupaki co jest zupełnym zaskoczeniem. Większy szczupak ma również 64 cm ale waży tylko 1.750. Jestem szczęśliwi i wracam do domu.

Po trzech dniach udaje mi się znów wyholować w tym miejscu szczupaka i pięknego okonia. Kolejne wyjazdy są już bez efektu ale swoje eldorado przeżyłem jest co wspominać,gdy taki mróz na dworze.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama