Może nie na temat, ale też o wędkarstwie, tak dla miłej atmosfery podaje kilka humorów wędkarskich. Możecie się pośmiać... lub nie.
Dieta
Do lekarza przychodzi otyły jegomość i mówi: Czy może mi pan zalecić jakąś specjalną dietę odchudzającą? Hmmm, może lubi pan łowić ryby? Oj tak, lubię. A jakie sukcesy? Oj, z tym to lichutko. Proszę zatem jeść wyłącznie ryby i to tylko te, które pan sam złowi!
Rozwód
W czasie rozprawy rozwodowej sędzia zwraca się do męża, wędkarza: A więc zawsze, kiedy wracał pan do domu, zastawał pan w szafie ukrytego jakiegoś mężczyznę? Tak właśnie było. I to było głównym powodem nieporozumień? Tak, bo nigdy nie miałem gdzie odstawić wędek.
Wywiad
Dziennikarz prowadzi wywiad z żoną wędkarza. Zadaje pytanie: Jak pani sądzi: wędkarstwo to sport, czy sztuka? Kiedy mąż łowi ryby, to zapewne jest to sport. Ale kiedy zaczyna o nich opowiadać.... to ... już jest sztuka!
Po nocy
Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona. Na rybach. Złapałeś coś? Mam nadzieję, że nie - wzdrygnął się mąż.
Biorą?
Spacerowicz pyta się wędkarza. Biorą? Nie bardzo. A złapał pan coś? Tak, jednego. A gdzie on teraz jest? Wrzuciłem go do wody. A duży był? Taki jak pan. I też mnie wkurzał pytaniami.
Bajery
Młody wędkarz opowiada koledze: Mój tato mówił, że wczoraj na rybach złapał w przeciągu godziny karpia, szczupaka, suma, sandacza i węgorza. O, to mój tata tak nie potrafi! Łowić? Nie, bajerować...
Posiłek na ryby
Kowalska do Malinowskiej: Ja mojemu Staśkowi jak jedzie na ryby to zawsze pakuję w torbę posiłek z 7 dań! Ty to jesteś dobra żona! A chce ci się tak? Co za problem: kanapka i sześciopak piwa!
Komentarze