Reklama

Inauguracja sezonu 2012 na Solinie

16/04/2012 21:48
Pierwszy wyjazd na Jezioro Solińskie w 2012

Słońce zaczęło chodzić już wysoko. Oczekiwałem tylko na koniec Świąt Wielkanocnych i wcześniej zacząłem pakować potrzebne narzędzia do prac pozimowych.
Zawsze jak przyjeżdżam pierwszy raz na początku sezonu, to jest dużo roboty z doprowadzeniem do pełnej używalności mojej "rybaczówki". Wszystkie narzędzia oraz potrzebne materiały muszę zabrać ze sobą, ponieważ najbliższe sklepy są w odległości ok 20 km. Sprzęt wędkarski miałem już przygotowany przed świętami, dokupiłem tylko żyłki na przypony o przekroju 0,14 - 0,16 - o,18 mm. Zastanawiałem się nad przynęta i zanętą, ale znając obyczaje tamtejszych ryb to wiedziałem, że mogę liczyć na płocie < duże> i ewentualnie karpie. Zdecydowałem się na zakup czerwonych robaków, oraz białych,a na zanęte gotową zanętę na płocie P.Gutkiewicza i na karpie też tego producenta. Wypakowałem swój pojazd do pęłna tak. że ledwie wcisnąłem swojego nieodłącznego towarzysza wszystkich wypraw wędkarskich, suczkę o imieniu Pusia. !50 km podróży przeminęło bardzo szybko i w niecałe 3 godziny byliśmy na miejscu.
Zastaliśmy niemiły widok, ponieważ włamano się do mojej siedziby, wybijając okno. Z niewiadomych przyczyn zdewastowano mi także część ogrodzenia. Zanim przystąpiłem do łowienia, musiałem te wszystkie usterki pousuwać, co mi zajęło prawie dwa dni. Zaskoczył mnie również wysoki poziom wody w jeziorze, który w przeciwieństwie do jesieni był bardzo wysoki < co widać na zał.zdjęciu>. Wszystkie stanowiska wędkarskie z powodu tak wysokiego stanu znalazły się pod wodą. Masa wędkarzy przemieszczała się wzdłuż brzegu wypatrując skąd rzucić wędki. Ja postanowiłem łowić obok siedziby na głębokości ok.7 m. Na jędną wędkę założyłem czerwone robaki a n drugą białe. Zarzuciłem obie i obserwuję wodę, co się dzieje. Widzę, że momentami jest ruch na wodzie- to spławiają się ładne płocie. A muszę tu powiedzieć, że te ładne płocie biorą tylko wczesną wiosną a potem gdzieś znikają w głębi jeziora. Siedząc tak widzę branie na czerwonego robaka. Zacinam i holuję ładną rybkę - jest to płoć pięknie wybarwiona i niemała < na zdjęciu>. Potem następowały kolejne brania i w pierwszym dniu skończyło się na płociach. Następnego dnia dalej wędki na wodzie, ale do czerwonego robaka dołożyłem ziarnko kukurydzy. Używam kukurydzę m-ki Dawtona, ponieważ jest ona próżniowo pakowana i ma ładne ukształtowane ziarno i pełne. Ciekawe, że na białego robaka nic nie skubnęło. Wszystkie brania i złowione ryby były na czerwone robaki z kukurydzą. A złowiłem kilka karpii i wiele płoci, największy karp ważył 2,80 kg. Karpie w przeciwieństwie do płoci brały niezwykle delikatnie i gdyby nie sygnalizator dżwiękowy to brania te byłyby niezauważalne. W okresie pobytu miłą niespodziankę sprawił mi mój kolega wędkarz z Kielc, który przyjechał w piątek i był ze mną do poniedziałku. Miło się gaworzyło jak również wymieniało poglądy i doświadczenia, no i we dwójkę bylo rażniej. Muszę tu dodać, że jest on świetnym spinningistą i stosując tą metodę odnosi wielkie sukcesy. Teraz z uwagi na okresy ochronne drapieżników musiał zająć się płociami i karpiami. Reasumując, uważam, że był to bardzo udany wyjazd jak na tą porę roku.

.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama