Reklama

Jak często kradną nam wędkarski sprzęt ?

11/11/2011 17:43
Sam osobiście przekonałem się , że przed złodziejami nie można się solidnie zabezpieczyć .W zeszłym roku z dobrze zamkniętej piwnicy ( sztaby i rolki , oraz wielka nietypowa kłódka schowana dodatkowo w okrągłej tubie metalowej ). Skradziono mi osiem wędek i 2 razy tyle kołowrotków oraz przeróżnych akcesoriów wędkarskich .Lecz ja miałem szczęście , bo złodziej nie zdążył dotrzeć do domu i ujęła go policja o 2 godzinie nad ranem. Od razu się przyznał , bo był jeden dyplom z nazwiskiem moim. Obudzono mnie w nocy i kilka godzin musiałem uczestniczyć w pracach dokumentujących Policji . Ale sprzęt odzyskałem po 6 miesiącach , bo został zatrzymany , jako dowód rzeczowy dla Sądu Rejonowego.

Lecz różni moi koledzy już nie mieli takiego szczęścia .Jeden mieszkał na 4 piętrze i trzymał sprzęt na balkonie --- to ukradli mu wszystko przez dach.

Z drugim kolegą pojechaliśmy do Cierszewa ( tam wpada rzeka Skrwa Lewa do Wisły , kolega miał zostać na rybkach , tylko poszliśmy około 200 m do rzeczki ( obok naszego samochodu stało jeszcze 5 innych wędkarzy . Dosłownie zeszło nam może ponad 10 minut . Przychodzimy , a tam szyba wybita ( ta mała ) i 2 nowiutkie wędki wcięło , pobiegłem w stronę lasu i nikogo nie widać . Kolega załamany , bo wydał sporo pieniędzy na wędziska i kręciołki Okumy . A jeszcze kiedyś byli na łowisku wędkarze , a ja się już zwijałem i koło krzaczka zostawiłem nowy podbierak karpiowy i sygnalizator brać na aluminiowym kijku .Było już ciemnawo , więc nie zauważyłem , ale po przejechaniu 500 m przez most , zawróciłem , bo coś mi podpowiadało , że chyba zapomniałem wziąć sygnalizator .Zawróciłem i po 10 minutach byłem z powrotem . Wędkarze przesunęli się na moją miejscówkę ( więc musieli widzieć te rzeczy , bo by na nie nadepnęli , przyznam , że nie byli z Płocka ) , gdy się zapytałem : Panowie gdzie położyliście te moje rzeczy ? , jakie rzeczy , tu nic nie było
Najbardziej żal mi było niemieckiego sygnalizatora , który był podarunkiem od kolegi.

Wędkarze opowiadali , że kradziono im sprzęt wędkarski podczas nocnego wędkowania , no ale sami byli sobie winni , bo byli bardzo pijani i nikt by ich nie dobudził , więc poniekąd winni byli sami sobie .Ale za tydzień na giełdzie samochodowej zobaczyli swój sprzęt , złodziej nawet nie wyczyścił koszyczków z zaschniętej zanęty , tylko uciekł z giełdy , jakiś głupi ten złodziej .


Innym tez giną z garaży , domków letniskowych , samochodów , piwnic i nawet z domów . Potem ktoś mówił , że widział na bazarze podobny sprzęt , lecz giną nawet łódki ( pewnie na zamówienie , jeden znajomy wędkarz opowiadał , że odzyskał łódkę 3 razy już sprzedaną i przemalowaną , a trwało to ponad 4 lata i rozpoznał swoją łódkę . Lecz dużo jest takich , co nigdy się nie odnajdują .

W końcu ten nasz wędkarski sprzęt jest trochę wart .

A Wam , czy przydarzyło się coś podobnego ?


Jurek .
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama