Reklama

Jak na złość - wędkarskie odpowiedniki Praw Murphy"ego

17/02/2013 21:43
Niepisane, nieoficjalne, acz bardzo często sprawdzające się zasady, które zgodnie z prawem Murphy"ego przydarzaja się każdemu wędkarzowi. Postarałem się usystematyzować niektóre, najbardziej dające w kość prawdziwym wędkarzom.

- Kiedy przychodzimy na ulubione łowisko, nasze ulubione stanowisko wędkowania jest zawsze zajęte.
- Kiedy nasze stanowisko jest wolne, wszystkim wokół biorą ryby, nam nie.
- Kiedy wędkarz, który wyciągnął z wody najwięcej ryb idzie do domu i przesiadamy się na jego miejsce, ryba w tym miejscu natychmiast przestaje brać. Przybyły na nasze miejsce nowy wędkarz, natychmiast ma branie za braniem.
- Kiedy w końcu udaje nam się złowić piękny okaz ryby, sąsiad na stanowisku obok, w chwilę później łowi większy.
- Kiedy przybywamy na łowisko zawsze orientujemy się, że zapomnieliśmy przynęty, na którą tutaj najlepiej ryby biorą.
- Wpatrujemy się w spławik, jak sroka w kość przez 5 godzin i nic. Wystarczy, że pójdziemy w krzaczki za potrzebą, natychmiast mamy branie, którego nie zdążymy zaciąć.
- Kiedy mamy taki dzień, że jedziemy nad wodę, aby być samym, natychmiast pojawia się dziadek gaduła i przez pół dnia opowiada nam, jakie okazy złowił w tym właśnie miejscu.
- Kiedy mamy taki dzień, że chcielibyśmy z kimś porozmawiać wędkując, obaj sąsiedzi na najbliższych stanowiskach okazują się wyjątkowymi mrukami.
- Kiedy mamy w siatce 37 centymetrowego karpia, przechodzący wędkarz zawsze mówi - "Eee, ja takie małe wypuszczam od razu do wody, karpia biorę jak ma co najmniej 40 cm".
- Łowimy na cieniutką żyłkę i malutki haczyk, a spławik ani drgnie. Sąsiedzi wyciągają piękne sztuki na duże haki. A więc zmieniamy żyłkę na grubszą i haczyk na ogromny. Natychmiast jeziorowa drobnica zaczyna ogryzać nam przynętę i co chwilę wyciagamy pusty hak.
- Łowimy na swoim miejscu wyciągając małe karasie. Podbierak nie jest potrzebny. Mamy jednak ochotę przejść się z wędką wokół stawu. Na przeciwległym brzegu bierze półmetrowy karp. Podbierak został na miejscu, a wokół żywej duszy.

I tak dalej, i tak dalej...

A może ktoś podzieli się kolejnymi spostrzeżeniami?
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama