Jak skutecznie przeciwdziałać? W ostatnim okresie udało nam się podyskutować na forum na tematy związane z ochroną wód, odpowiedzialności za łamanie przepisów, zasadności i niezasadności działania lub zaniechania działania. Skłaniało to mnie do ponownego przyjrzenia się problemowi, z wielką wolą zachowania pewnego dystansu do całej sytuacji. Przeglądając w wolnej chwili różne ustawy, rozporządzenia, zarządzenia, wytyczne, uchwały i regulaminy dotyczące ochrony środowiska, rybactwa śródlądowego, regulaminy połowu ryb, itp. można by się pokusić o opinię, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Tyle prawie idealne przepisy. Życie jednak pokazuje, że nie wszystko wygląda tak różowo. Wystarczy przejrzeć oficjalne statystyki i raporty m.in. SSR, Zarządów Okręgów PZW, różne statystyki, itp. materiały traktujące o przedmiotowej sprawie i okazuje się, że problem jest poważny, wykroczeń, a nawet czynów przestępczych nie ubywa, a siły i środki przeznaczone na ochronę wód i prewencję są mizerne. Jakże często, my sami jesteśmy świadkami nieprawidłowości, świadkami łamania przepisów w mniejszym i większym wymiarze w najbliższym środowisku naszych łowisk? Jakże często jesteśmy świadkami aktów wandalizmu nad wodą, jawnego kłusownictwa w wykonaniu ludzi, dla których niejednokrotnie pozyskana ryba może być okazją dla pozyskania środków finansowych na zakup artykułów pierwszej potrzeby. Świadkami jawnego kłusownictwa przez ludzi zamieszkujących obszary wiejskie, którzy nie znają regulaminów, ustaw i innych przepisów i pozyskują rybę znanymi metodami z dziada pradziada. W końcu spotkamy się z drobnymi kłusownikami, którzy w pogoni za łatwą zdobyczą nie przebierają w środkach, a także ze zorganizowanymi grupami zajmującymi się kłusownictwem na szeroką skalę. Takie jest życie. Pytanie jednak pozostaje jedno. Jak temu przeciwdziałać, jak reagować, jakie jest nasze miejsce i rola w tym skomplikowanym systemie? Jakie w końcu przepisy stworzyć i jak je skutecznie w końcu egzekwować? A może zważywszy na skalę problemu lepiej jednak schować głowę w piasek, założyć ciemne okulary i nadal trwać w tym marazmie, jawnej nieświadomości. Uważam, że można by, chociaż odrobinkę zmienić sytuację zaczynając od własnego podwórka. Może zareagujemy na łamanie przepisów przez sąsiada, może odważymy się zwrócić uwagę koledze. Dzisiaj odważy się jeden, za chwilę następny. Może za jakiś czas zrozumiemy, że warto spojrzeć na ochronę wody aktywniej, że samo narzekanie do niczego dobrego nie prowadzi. Małe kroki, ale konsekwentne są na wagę złota. Dorastają kolejne pokolenia wędkarzy. Wędkarzy, którzy poznali wiele łowisk nie tylko w kraju, ale i za granicą. Wędkarzy, którzy poznali nowe przepisy i już widzą pilną potrzebę zmian obecnego stanu rzeczy. Mając w perspektywie Walne Zgromadzenia naszych kół, zastanówmy się więc nad nowymi rozwiązaniami, formami i metodami przeciwdziałania wypaczeniom. Zróbmy to dla siebie, dla naszego środowiska naprawdę warto. Wystarczy uwierzyć tylko w siebie i swoje możliwości.
Komentarze