Od pewnego czasu ogarnie mnie dylemat z tematem NO KILL . Do napisania tego wpisu natchnął mnie pewien program w pewnej stacji telewizyjnej . Wstaje o 7 rano budzę dzieci do przedszkola , robię sobie kawę i włączam mój telewizor na kanał 9 w celu obejrzenia kolejnego odcinka jednego z programów wędkarskich . Razem ze mną ogląda go mój dwu i pół roczny syn. Na ekranie widzę kilku osobową grupę wędkarzy na kutrze , piękne krajobrazy skandynawskich wybrzeży . Piękne opisanie łowiska, sprzętu , przynęt etc. Zaczyna się połów . Prowadzący program , Pan z lekką nadwagą i kiepskim dowcipem ( dowcip kiepski według mnie , każdy może mieć inne upodobania i nie chcę w tym momencie obrazić Pana prowadzącego) łapie ładny okaz jednej z wielu ryb morskich. W tej chwili pada z jego ust zdanie " nie martw się rybko zaraz wrócisz na wolność. My propagujemy metodę NO KILL " i w tym czasie ogarnia mnie przerażenie . Pan prowadzący ciska rybą z burty o wodę ( dosłownie ciska ) , biedny zwierzak chwile płynie bokiem po czym na szczęście odpływa. Kurcze teraz mam dylemat co jest gorsze wzięcie przeze mnie kilku ryb z łowiska w celu ich konsumpcji czy metoda wypuszczania ryb na łowisko w dość brutalny sposób. Niestety w tym programie widziałem kilka takich ujęć ( w kilku odcinkach) . No i kolejna prawa bo pewnie już kilka osób ostrzy sobie zęby aby brutalnie potraktować mnie za to że zabieram ryby w celu konsumpcji . TAK ZABIERAM ! Biorę szczupaki , okonie , płocie , krąpie , leszcze , liny oczywiście wszystko według regulaminu . Nie biorę zawsze , nie biorę wszystkich ale biorę. Czy w związku z tym jestem gorszym wędkarzem? Czy mam się tego wstydzić? Te pytania chyba każdy wędkarz powinien rozważyć sam , w swoim sumieniu . Może Pan prowadzący też powinien sobie zadać pytanie czysto etyczne. P.S. Mam nadzieję że nie uraziłem nikogo moim tekstem .
Komentarze