Reklama

Jak zostałem spinningistą

09/01/2009 20:02
Wędkarzem jestem od urodzenia. Jak tylko pamiętam ojciec zabierał mnie nad wode. Gdy chodziłem do podstawówki poraz pierwszy brałem udział w zawodach dla juniorów i to nawet z dobrym skutkiem. Póżniej gdy trochę podrosłem rybki spełzły na dalszy plan. Jeżdziłem często z ojcem ale wolałem kolegów i grę w piłe. Pózniej przyszły dyskoteki no, a co za tym idzie pierwsze miłości. Dopiero gdy się ustatkowałem i założyłem rodzine powróciłem na dobre do wędkarstwa.

Na początku było to wędkarstwo spławikowe. Bardzo często wyjezdżając z ojcem do Dębna nad Wartą obserwowałem mojego staruszka. Gdy tylko biała ryba nie żerowała,brał on do ręki spinning i spacerował na całej długości starorzecza. Nigdy nie używał gumek, których w tamtych czasach zręszta nie było. Podstawą były obrotówki lub blachy wahadłowe. Najczęsciej ojciec podbierał mamie łyżeczki z domu i w piwnicy robił blachy własnej roboty. W tamtym okresie były one rewelacją. Zawsze wracał przynosząc kaczodiobego i to nie takiego kilowca. Szczupak poniżej 2 kg to dla mojego ojca nie ryba. Rybki o masie 3-5 kg były normalką. Już wtedy pasjonowałem się spinningiem.

Jednak obserwując mojego brata Rafała,gdy podczas zawodów spławikowych zawsze był gdzieś w czołówce postanowiłem mu dorównać a nawet być lepszym. Czasy się zmieniły ,wędkarstwo w Polsce bardzo się rozwineło.Rafał chcąc dorównać najlepszym w naszym rejonie zakupił tyczke i platforme.Bardzo szybko dorobił się pełnego wyposażenia jakie ma dobry wyczynowiec. Oczywiście sukcesy przyszły bardzo szybko. Wypracował sobie zanęte na nasz zbiornik w Roszkowie i był nie do pokonania.Przyznam szczerze bardzo mu zazdrościłem i tez zkupiłem sobie taki sprzęt. Jednak jak się okazało on zawsze był pierwszy a ja trzeci lub czwarty.Tworzyliśmy nawet bardzo dobry duet i wszyscy się nas obawiali startując w zawodach bo zawsze obstawiałiśmy pudło. Tylko raz udało mi sie z nim wygrać. Trochę było to denerwujące być cały czas w jego cieniu.

Przełom przyszedł w 2002 roku kiedy znalazłem sie w trójce najlepszych zawodników podczas spinningowych Mistrzostw Koła. Zostałem oddelegowany na Mistrzostwa Okręgu.Szczęście znów mi dopisało i podczas zawodów byłem znów trzeci.Mistrz okręgu miał jechać na Mistrzostwa Polski. Jednak pierwsza dwójka zrezygnowała i zaszczyt ten przypadł mi. Pamiętam bardzo to wtedy przeżywałem. Zajeżdżając do Opola i widzą ponad 150 zawodników z całej Polski przeżyłem szok. Kadra miała dresy w barwach Narodowych. To był dla mnie maraton. Trzy dni po siedem godzin spinningowania. Nie wiedziałem gdzie się poruszać i co robić. Gdy tylko zezwolono wędkować wszyscy rozbiegli się a ja stałem i patrzyłem jak wryty nie wiedząc o co chodzi.Gdziekolwiek chciałem podejrzeć zawodowców natychmiast mnie zbywanio.

Dopiero gdy spotkałem Józia Glinke starszego gościa który zmaga się na zawodach do dzisiaj>, który poraz pierwszy pokazał mi jak się robi trok.Sprezentował mi całą garść cięzarków i twisterów. Pokazał gdzie mam łowić i jak.Odchodząc dalej powiedział. Młody bez ryby do wagi nie wracaj. Jakie było moje zdziwienie gdy po kilku rzutach na troku uwiesił się piękny kleń. Rozpierała mnie duma. I tak zostałem spinningistą. Postanowiłem zrobić wszystko by w kolejnych latach znów zmagać się z najlepszymi. Czytałem fachową prase,oglądałem filmy wideo.Bardzo szybko wstrzeliłem się w wędkarstwo spinningowe. Rok póżniej zostałem Mistrzem Okręgu i znów pojechałem na Mistrzostwa Polsk do Tarnobrzegu. Tam znów dostałem szkołe. Jednak się nie podałem i w 2004 roku w Grudziądzu drużynowo zdobyliśmy brązowy medal.Byłem wtedy najlepszy z ekipy zajmując 18 miejsce.

I tak wygrzebałem się z pod cienia brata.On do dzisiaj walczy w spławiku a ja sprzęt spławikowy sprzedałem i poświęciłem się spinningowi. Do dzisiejszego dnia mam na swoim koncie bardzo dużo sukcesów tych większych i tych mniejszych. Poznałem wspaniałych ludzi z całej Polski a nawet mam kilku bliskich przyjaciół z którymi muszę sie spotkać chociaż kilka razy w roku. Myślę ze staruszek był by ze mnie dumny bo to on pierwszy zakorzenił we mnie spinning. Dziś oprócz startu w zawodach staramy się z bratem pręznie działać w klubie i nie tylko organizują zawody i promując wędkarstwo spinningowe i spławikowe wśród młodzierzy i w naszym regionie.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama