Reklama

Jesienne okonki-żerowanie i przynęty

26/10/2012 11:14
Jeszcze kilka słów o ostatnim wypadzie na ryby, a konkretniej o okoniach. Poza kilkoma szczupakami które udało się wtedy złapać, moim łupem padło całkiem sporo okoni. Mimo, że to nie były garbusy o których każdy z nas marzy, to na delikatny zestaw fajnie jest pociągać nawet i 20 centymetrowe okonki.

Prawda jest taka, że na większości łowisk okonia jest bardzo dużo. Niestety im więcej, tym zazwyczaj mniejszych. W pewnych łowiskach jest to już nawet problem, bo wielka ilość okonia działa jak szarańcza. Mimo często występującego kanibalizmu, okonie po prostu karłowacieją.
Na jednym z moich ulubionych łowisk tak się właśnie stało. Cała masa drobnych okonków praktycznie uniemożliwia złowienia dużej sztuki, a również przeszkadza np: w linowych zasiadkach, ale o tym... kiedy indziej.
Poza wyjątkowymi wypadami, nie nastawiam się na duże okonie. Namierzenie choćby jednej ponad 30 centymetrowej sztuki, to nie lada wyczyn. Słyszałem już o ludziach którzy w przeciągu pół godziny wyciągali kilkanaście takich sztuk, nawet na moich łowiskach, ale bądźmy realistami... takie sytuacje nie zdarzają się często.
Oczywiście żyjąc ciągle nadzieją, że może akurat dziś wpadnie w moje ręce fajny garbus, staram się jednak cieszyć z tego co mam. Okonie 20-25 cm to rybki spotykane bardzo często, ale już sprawiające przyjemność. Przynajmniej ja, staram się czerpać radość nawet z takich rybek. Delikatny zestaw, paproszek na końcu cieniutkiej plecionki i często nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne.
Przechodząc do konkretów.
Za kilka minut wrzucę kilka fotek z ostatnimi okoniami. Wszystkie były w granicach 20-25 cm, ale widać na nich to, o czym chcę napisać.
Tematyka jest podobna do postu "Duże, na duże" a mianowicie to, jak dużo pokarmu ryby potrzebują o tej porze roku.
Już kilka razy w tym roku miałem sytuacje kiedy to 15 centymetrowy okoń wychodził za moim 10 centymetrowym ripperem i kilkukrotnie gryzł go w ogon. Widok wręcz zabawny, ale dający do myślenia.
Na zdjęciach widać dokładnie, jak bardzo różni się samica od samca o tej porze roku, nawet na tak niedużych okonkach. A to właśnie samice, są naszym głównym celem. To zazwyczaj one osiągają rekordowe wymiary. Wypchany brzuch, pewne ataki. Często zdarza się, że ryby dobrze nie połknął nawet ostatniej ofiary, a już rzucają się na drugą.
Tak jak wspominałem i wiem, że są ludzie którym to mocno przeszkadza, zdarza mi się że zabieram rybki do domu. Szczególnie właśnie takie średniej wielkości okonie. Praktycznie w każdym z zabranych przeze mnie ostatnio okonków, coś znalazłem. Od niewielkich uklei, po średnie płoteczki, krąpie, okonki, aż po raki.
Wniosek więc potwierdza to, o czym pisałem w "Duże, na duże". Nawet niewielkie okonie żerują na największych, możliwych dla siebie zdobyczach. Szukając więc większych okoni, warto zapomnieć o paproszkach i rozpieszczaniu ich dipami i drobnymi wabikami, jak to się robiło latem, kiedy okonie mają całą masę pokarmu i często gryzą tylko nieduże, najsmaczniejsze kąski.
Obecnie, poza wyjątkowymi wypadami, nie schodzę z przynętami poniżej 5 cm. Mann"s Predator Pearl - 5 cm, to mój numer jeden. Nawet 15to centymetrowe okoni radzą sobie z nim doskonale. Poza nim w jesiennym pudełku mam kilka woblerków, wahadłówki, masę obrotówek i trochę gum.
Mnóstwo wędkarzy łowi na maleńkie przynęty i po kilku sezonach, nie mając na końcu plecionki nic większego niz 7 cm ( chodzi mi o przynęty ), stwierdzają, że na łowisku nie ma już dużych ryb. Bywa, że duże ryby atakują niewielkie przynęty, ale łowiąc w taki sposób, nasze szanse na przygodę życia, ograniczamy sami sobie, do minimum. Także kończąc już... Powtarzam raz jeszcze to co pisałem niedawno... nie bójcie się większych przynęt, szczególnie jesienią. Powodzenia i połamania kija! Niech ta jesień będzie tą niezapomnianą.

Dorzucam kilka fotek.

peACE
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama