Reklama

Jesienne porządki za nami

28/11/2010 19:46
Rzadko naszym meteorologom udaje się trafnie przewidzieć pogodę. Tym razem trafili. Warszawę i okolice przykryła cienka warstwa śniegu,tworząc cudowna scenerię na brzegu Wisły. Nie wystraszyło to jednak osiemnastu członków naszego Koła, którzy stawili się na wezwanie zarządu do porządkowania „naszego” odcinka rzeki Wisły.

Nadciągali na miejsce zbiórki pieszo, autami, środkami komunikacji miejskiej, a także łodziami.
Po krótkiej odprawie uzbrojeni w śliczne niebieskie wory ruszyli w pobliskie chaszcze, aby zebrać to, co ich koledzy zostawili nad brzegiem rzeki podczas połowów rybek.

Do tej czynności przydawał się tzw. sokoli wzrok, wyczucie i wytrwałość. Trudno było, ponieważ śnieg zazdrośnie ukrywał różne „piękne” okazy. Mimo to, po około półtorej godziny do miejsca zbiórki każdy ze „śmieciarzy” przytachał pełen wór zawierający stare pudełka po robakach, puszki po piwie, butelki, papierzyska, opakowania po papierochach, pordzewiało żelastwo itp. Koledzy dźwigali te wory drogą lądową, byli też tacy, którzy posiłkowali się barką Kiwaka, co można zobaczyć na fotce dołączonej do tego tekstu. Silnik rzęził, przerywał, kichał w proteście wobec takiego przeciążenia wędkarsko - śmieciowego.
Czy było to rozsądne ? Cóż, cel uświęca środki.
Szczęśliwym łowcą największego okazu śmiecia został mianowany kol.Michał.Przytargał zdezelowane krzesełko wędkarskie wyłowione z rzeki. Został za to uhonorowany nagrodą specjalną zlotu kołowych „Śmieciarzy”-gustowną czapeczkę wędkarską oraz rzepami do spinania wędek.
Kolejnym punktem programu była biesiada. Ufundowane przez ZK kiełbachy z grilla i świeże bułeczki przegryzane ogóreczkami smakowały wybornie ! Kilku postanowiło po trudach walki z brudem, zanieczyszczeniami i zarazkami natychmiast odkazić się czymś mocniejszym niż H2O.
Zazdrosne spojrzenia zmotoryzowanych Kolegów psuły im apetyt, ale dali radę. Trzeba zaznaczyć, że pusta butelka trafiła do wora !

Nasze niecodzienne zachowanie zostało zauważone przez funkcjonariuszy Policji Rzecznej, którzy podpłynęli zaniepokojeni, chcąc rozpoznać przyczyny tego „zbiegowiska”. Na kiełbachę i dodatki nie dali się jednak zaprosić. Może wystraszyli się dzielnego obrońcy i częstego bywalca kołowych imprez psa Toffika ? Jego groźne pomruki i bojowa postawa naprawdę robi wrażenie. Zresztą zobaczcie to na fotkach.

Ale zbieranie śmieci nie było jedynym punktem porządku naszego spotkania.
Otóż okazało się, że wielu Kolegów cichcem przemyciło kijaszki, kołowrotki i niezbędne do nich uzbrojenie. Tak więc z pełnymi brzuchami, naładowani humorem i wolą dalszego przebywania nad rzeką ruszyli brzegiem i wodą na spotkanie z mętnookimi mieszkańcami Wisły. Niestety, te dopisały znacznie gorzej niż śmieci. Cóż, taka jest rzeczywistość nad polskimi wodami.
Super atmosfera,rozmowy,w znacznej części poświęcone Naszemu Kołu,sprawiła,że chce się jeszcze.
Mam nadzieję,że kolejne nasze spotkanie w plenerze już niebawem.
Za subiektywne wrażenia odpowiedzialny
mars28
ps.fotki niebawem
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama