Reklama

Jesienne zawody spławikowe.

08/11/2022 19:45

Dwa tygodnie wcześniej rozpocząłem przygotowania do niedzielnych zawodów Koła Wędkarskiego Hutmar. Według mnie popełniłem jeden błąd wynikający z mojej niewiedzy, ponieważ dokłądnie nie było mi wiadomo, gdzie dokładnie będą rozgrywać się te zawody, na którym brzegu. Ostatecznie do treningów wybrałem dwuktornie to samo miejsce. Przygotowałem mieszankę zanętową w postaci 1 kg zanęty Wonder Black oraz gliny wiążącej i ziemi bełchatowskiej. Do łowienia użyłem delikatnego zestawu na głównej żyłce 0.12 ze spławikiem 0,06 oraz przyponu 0,08 z haczykiem 16. Może wydawać się to dziwne ale jakoś lepiej łowi mi się na takim zestawieniu zestawu, chodzi mi głównie o spławik. Podczas łowienia zakładałem na haczyk głównie ochotkę. Szukałem drobnych leszczyków, mając na uwadzę to, że jednak większość brań będzie drobno-płociowych. Nie myliłem się, co wstawienie zestawu 4 - metrowym bacikiem i siedziała płotka. Dało mi to zrozumienia, że muszę nastawić się na drób i oczekiwać bonusików w postaci wyżej wymienionych leszczyków. Moje doświadczenie jest można powiedzieć średniozaawansowane, dlatego zbytnio byłem bardziej ostrożniejszy. Przez dwa treningowe dni byłem zadowolony z połowu.
 
Przyszedł czas na zawody, godzina 5:15 jedziemy na zbiornik. Pogoda nie napawała optymizmem, lecz po niespełna dwóch godzinach słońce przebiło się przez mgłę i zaczęło na prawdę mocno grzać! Na starcie kategorii spławika stanęło 15 zawodników, wylosowałem stanowisko dziesiąte, pech chciał, że z lewej i prawej stronie znaleźli się tyczkarze. Widziałem, że to będzie ciężkie starcie i będę musiał się postarać o rybę, która tego dnia brała dosyć chimerycznie. Mieszankę z góry miałem już ustaloną tyle, że jedynie do zanęty dodałem kastery. Przez pierwsze 1,5h kompletne bezrybie, dwoiłem się i troiłem, by cokolwiek wyjąć. Gdy wyszło słońce całkowicie, płotki dały o sobie znać. Co rzut to branie, które nie zawsze kończyło się rybą (tutaj wielkość haczyka grała główną rolę), jednak szybko się z tym uporałem i zacząłem reguralnie odławiać drobnicę. Gdy już ryba zaczeła dobrze współpracować, potężna wyspa przypłynęła do mnie i zasłoniła całe stanowisko, tworząc zasłonę, która zmusiła mnie do zakończenia zawodów 15 minut przed ich zakończeniem. Mój wynik to czwórka sektorowa i ósemka w ogolnej klasyfikacji z wynikiem 1270g. Uważam, że udało mi się wywalczyć dobry wynik rywalizując z tyczkarzami. Gratuluję także organizatorom za to, że stworzyli fantastyczną atmosferę. 
 
Pozdrawiam.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama