Ostatnie dni przyniosły zimną i deszczową pogodę, nie zachęcającą na długie zasiadki na grubą ( myśliwi powiedzieliby zwierzynę ) rybę, jaką jest karp. Pora jesienna to raczej eldorado dla spinningu, gdzie zimno aż tak bardzo nie dokucza, wiadomo dużo, dużo się chodzi, biczując i biczując, tą wodę non stop...... Ale ja postanowiłem zasadzić sie na karpia i żeby nie dostać w kość od zimna zdecydowałem się ( a tak naprawdę to moja małżonka pozwoliła mi na wędkowanie tylko pod tym warunkiem, pamietając moje ostatnie przeziebienie, gdzie bez antybiotyku się nie obyło) skoczyć na ryby przez dwa, trzy dni z rzędu ( po pracy ), ale za to na krótko maks. trzy, no.. cztery godziny.
Zależy, ile wytrzymam na tym zimnie. Jeżdziłem w sumie nie daleko, bo na zbiornik na Estkowskiego w Jarocinie. Byłem tam wczoraj, po południu ( niestety cały czas padało). Jako, że dzisiaj pogoda się trochę poprawiła, z wiekszym zapałem ruszyłem na łowisko ( wyposażony w dwa termosy gorącej kawy i z solennym przyrzeczeniem danym żonie, że jak tylko trochę zmarznę to zaraz będę wracał).
I opłacało się, złapałem dzisiaj ładnego amatora bananów ( ktoś tak fajnie na tym portalu nazwał złowionego karpia.) Tego amatora bananów złowiłem metodą odległościową, wedką "Golden Match 2x" o dł 3,90m, żyłka główna 0,16, przypon 0,14, haczyk nr 8. Przynętą, była kukurydza z puszki o smaku truskawki ( nie wiem jak inni, ale ja jestem bardzo przywiązany właśnie do truskawki, pewnie dlatego, że przeczytałem swego czasu dużo literatury na ten temat, dlatego wszystkim polecam ten smak) oraz dwa białe robaki.
Zanętę stanowiła gotowa zanęta na karpia firmy Traper, wzbogacona przeze mnie o kukurydzę z puszki kupioną w supermarkecie. Pokrojone na kosteczkę ziemniaki, bułke tartą ( grubo zmieloną), płatki owsiane, białe robaki i trochę cukru pudru.
Karp waży 6,70 kg i jest to jednocześnie moja rekordowa ryba w tym roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze