Reklama

Jesienny wypad na liny karasie

11/10/2015 19:35

Nastała jesień no i pierwszy weekend pażdziernika czyli ostatki na lina i karasia a początek na konkretne ryby blachożerne :-)  Zeszły tydzień ,wczesne popołudnie,patrze na gotowy spakowany sprzęt i jak mało kiedy nie mogę podjąć decyzji gdzie co i jak.. Pierwsza myśl to rekonesans gdzieś gdzie miałem okazję być kiedyś ale bez sprzętu ,lecz po zerknięciu w rozkład jazdy doszedłem do wniosku że wypad tam byłby zbytnim ryzykiem (centrum aglomeracji Śląskiej a bus jak na weesternie dyliżans czyli co tydzień plus minus dzień :-))

Reklama


Ostatecznie po raz kolejny wybrałem \\\"planety\\\"no i zaprosiłem przy okazji kumpla na wspolny wypad. na miejscu jesteśmy ok.16-tej ,wiadomo że oczywiście moimi skrótami. To co ujrzałem na miejscu autentycznie wyciskało łzy,to piękne dzikie lowisko dosłownie umiera, w najgłebszych dołkach niecałe pół metra wody (dwa tygodnie temu ponad 80cm.)no ale ryzykuję,gruncik i splawik - mija godzina i jedno podciągnięcie na \\\"bombkę\\\" po kilku minutach branie na splawiku i calkiem przyzwoity karaś i tu coś co w ogólnym rozrachunku wprawilo mnie w dobry nastroj a był to tekst kolegi który stwierdził że musi opróżnić pęcherz i nawet nie sam tekst a jego konsekwencje były tego przyczyną...kumpel zniknął w krzakach a ja skupiony na lowieniu nawet niezauwazyłem jego nieobecności tym bardziej że nastepny karas  i linek zagościł na moim sprzęcie (ryby tego dnia zdecydowanie preferowały skórkę chlebową trzymaną w czosnku ),a było to  chyba w ciągu dziesięciu minut,łowię dalej i myśle ,już powinien wracać nawet jakby chciał zaliczyć spacerek tym bardziej że bus za godzine a tu chłopa wcięło .nic łowie i czekam....dwa karasie i następny profesorek maluszek zaliczony .nagle telefon ode mnie z pod domu i pytanie gdzie jestem odpowiedz krutka ze czekam na ciebie .

Reklama


Teraz sedno co się stało : człek ów był tam pierwszy raz i tymbardziej moimi skrotami .poszedł za potrzebą i napatoczył się na jakąś parkę ,więc wszedł głębiej w lasek a ze nie ma orientacji w terenie to wracał z buta przez katowice :-  Finasł taki ,dwa linki ,pięć karasi i wnioski :ani kuku ani biale nie daly brania jedynie skorka pęczak i czerwone waszysto w sumie w jednej skrzynce z czosnkiem...


WEEKEND DRUGI ! 

Minął tydzień -wieje i zimno ale jak tu nie wyjść tymbardziej że dowiedzialem się o pewnym stawiku który w sumie znam ale moje kije nigdy tam nie były a tu nagle z pewnego żródła wiadomość że jest tam sporo szczupaka .Staw pamiętam z dzieciństwa ,pod brzegiem zawsze stadka malych karasi ale żeby drapieżnik ? Pojechałem na rekonesans ze spinem w poludnie,z przesiadkami ,zaliczylem nawet tramwaj z Pesy i powiem że nawet calkiem fajny tabor..teraz co do lowiska ,słyszałem że zakaz wstępu ale podobno wciąz tam lowią . Dochodząc z przystanku widzę jednego ze spinem i tabliczkę zakaz kąpieli wiec wchodzę ,pierwszy rzut oka na wodę i mam pewność -TU MUSI BYĆ SZCZUPŁY-wyspa,łąki podwodne z moczarki,zatopione gałęzie,kępy trzcin no i co smutne dziesiątki opakowań z blaszek (Te posłużą mi na rozpałkę)ale zarazem dowod na obecność spinningistow śmieciarzy.. Zaczynam od małego wachadełka ale nic ,co prawda prowadząc wzdłuż wyspy coś wyrażnie zasmużyło i nawet poczułem delikatne pyk ale przez pół godzinki nic po za tym że straciłem zestaw na krzakach,czas na wirowkę a raczej na wyrok dla niej bo wziolem namiar na wiatr a w chwili rzutu ucichlo i \\\"namiar okazał się zgubą\\\"szykuję trzeci zestaw z gumą ale zaczyna tak wiać że dalszy połów nie ma sensu ,zwijam się z postanowieniem że tego łowiska nie odpuszcze _zresztą na fotach to widać co mnie tam ciągnie

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama