Jezioro Bąblino jest małym i płytkim zbiornikiem. Opiekunem łowiska jest Koło Miejskie PZW w Trzciance. Łowisko, które jest przedmiotem tego opisu jest obficie zarybiane, jest to perełka, która z roku na rok otrzymuje największe zarybienia ze wszystkich wód, nad którymi pieczę sprawuje Koło Miejskie. Dojazd do jeziora jest bardzo dogodny. Można skorzystać z usług PKP, gdyż przy jeziorze położony jest przystanek kolejowy, na którym zatrzymują się pociągi osobowe relacji Krzyż Wielkopolski – Piła. Dojechać można również drogą nr 180 z Trzcianki do Piły.
Powierzchnia jeziora według publikacji „Z wędką i plecakiem po Pilskiem” osiąga 14,26 ha, z czego lustro wody zajmuje powierzchnię 9,85 ha. Opierając się wciąż na książce Pawła Piotrowskiego podaję maksymalną głębokość łowiska, która wynosi 6m, natomiast średnia głębokość wynosi 4m. Moim zdaniem te dane na chwilę obecną są zawyżone, wynika to z tego iż Bąblino ma charakter wysychającej kałuży. Z roku na rok można zauważyć jak linia brzegowa cofa się w głąb jeziora. Bąblino jest jeziorem o dnie mulistym, linia brzegowa nie jest rozwinięta. Roślinność denna jest w zaniku lub jest jej brak. Brzegi jeziora porastane są przez trzciny, a w wodzie znajdziemy grążele, pod którymi schronienie znajdują polujące szczupaki. Skoro wspomniałem już o jednym z obficie występujących gatunków ryb to widzę, że czas opisać cały rybostan Bąblina. W jeziorze w dużej ilości występuje słonecznica, która często utrudnia połowy płoci bądź leszczy nie dając szansy opadu na dno niewielkiej zwierzęcej przynęty. W jeziorze wstępuje spora liczba małych płoci, w ostatnim roku szczególnie podczas zawodów łowione są znacznie większe jej ilości niż w latach poprzednich. Dawniej wstępowała duża populacja leszczy, teraz łowi się ich znacznie mniej. Nad Bąblino nadciągają rzesze karpiarzy, których nęcą wielkie amury i karpie łowione w tym jeziorze. W ich połowie specjalizują się miłośnicy tego jeziora, nad którym ciąży legenda wielkich amurów ale również dużych sumów. Ich populacja ciągle wzrasta, dowodem na to są niewielkie sumiki łowione na czerwone robaki podczas węgorzowych zasiadek. Wspomniałem o węgorzu, ten obecnie jest w zaniku. Królem drapieżników jednak jest szczupak, którego tej jesieni złowiono na żywca bardzo dużo. Jezioro zamieszkuje oczywiście populacja lina i karasia, które przyciągają okolicznych wędkarzy. Najlepszą porą na połowy jest wczesny, bardzo wczesny ranek oraz noc. Sprzymierzeńcem wędkarzy jest zmarszczka na wodzie. Flauta i słońce to szansa tylko na miły wypoczynek połączony z opalaniem jednak chyba nie na ryby.
Łowisko pełni rolę miejsca do rozgrywania zawodów wędkarskich, taką funkcję od lat nakładają na to jezioro władze koła, które każdego roku przygotowują miejsca brzegowe. Stanowiska drewniane, kładki znajdują się tylko na jednym brzegu jeziora. Metody jakie królują na tym jeziorze to żywiec oraz metoda gruntowa, spławik jest powszechny jednak jego skuteczność nie jest najwyższa. Bąbelek, bo tak nazywają to jezioro wędkarze, dotykany jest procederem kłusowniczym w największej skali porównując ją z pozostałymi jeziorami koła. Wynika to z tego, że pozwolono korzystać ze środków pływających, a ośrodki mieszkalne są oddalone od jeziora. Na szczęście niedługo się to skończy, bo nad samym brzegiem buduje się dom jednorodzinny.
Osobiście darzę tę wodę wielką sympatią. Tam odnosiłem zwycięstwa oraz bezrybne porażki na zawodach wędkarskich. Bąbelek jest wymagającym jeziorem. Ryby zachowują się tam ostrożnie, a ich apetyty są bardzo związane z warunkami atmosferycznymi. Jednym słowem jezioro jest chimeryczne. Z łowiska tego wielokrotnie zgłaszano rekordowe okazy do parad rekordów czasopism wędkarskich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze