Witam, Chciałbym opisać szwedzkie łowisko, na którym miałem przyjemność łowić w sierpniu. Jezioro Stangan jest położone w środkowej Szwecji niedaleko miasta Vimmerby. Jest to w sumie kanał łączący wiele potężnych, typowych szwedzkich jezior, którego długość wynosi ponad 200km. Od miejsca, gdzie znajduje się domek (link o oraz opis zakwaterowania podam na końcu ;)) najbliżej jest do słynącego z sandaczy jeziora Juttern.
Sam kanał jest bardzo płytki - od 1,5m do niecałych 10. Głównymi rybami jakie miały się meldować to okoń i szczupak. Niestety przez pierwsze dni ten drugi najbardziej nas rozczarował. Było tak źle, że przez pierwsze godziny miałem wrażenie, że ktoś nas oszukał i jesteśmy gdzieś na jakimś przeciętnym jeziorku w Polsce. Tylko od czasu do czasu mieliśmy brania tzw. pistoletów. Okonie jednak nas nie rozczarowały. Brały głownie na błystki obrotowe oraz średnie twisterki. Chociaż te rekordowe były wyciągane na przynęty, na które nigdy wcześniej nie brały mi okonki, a mianowicie duże, ciemne koguty prowadzone na skalistych sandaczowych blatach.
Co do sandaczy, to postanowiliśmy na nich skupić uwagę, ponieważ szczupak nadal spał :( Od domku do Juttern jest ok 40min płynięcia. Najlepsze łowiska znajdowały się przy wyspach tuż za rozszerzeniem wody. Najchętniej brały na wspomniane wcześniej ciemne koguty o gramaturze ok 25g i na głebokości od 6 do 9m. Juttern to głebokie jezioro - nawet do 45m. Niestety jeszcze mam zbyt małe doświadczenie w połowach sandaczy, ale jestem pewien, że doświadczeni łowcy bez problemu dotarliby do tych największych okazów. Łowione przez nas sandały nie przekraczały 60cm, ale było za to mnóstwo brań niezwykle delikatnych, dlatego polecam mocną wklejankę na to łowisko.
Po połowie pobytu w końcu rozgryzłem nasze upragnione zębacze. Pogoda przez pierwsze pięć dni wahała się między 25 a 30 stopni. Dopiero dwa dni przed wyjazdem lało przez cały dzień. Od razu jak tylko tego dnia zamoczyliśmy kije w wodzie to po kolei zaczęły się meldować szczupaczki. Nawet ta upragniona metrówka uwiesiła się na ultra lekkiej (niestety) wędce. Pech chciał, że akurat na tej, bo nie zdołaliśmy go wyciągnąć. Przez te dwa dni kiedy pogoda była typowo dla wędkarzy, to mogłem powiedzieć, że łowiłem w Szwecji. Na szczupaka najskuteczniejsze okazały się gumy typu Lunatic PRO.
Mimo problemów z niektórymi gatunkami, to mogę ten wyjazd uznać za udany - udało mi się wyholować ponad kilowego garbusa, ponad 20 sandaczy, co brałem sobie za dwa z trzech głównych celów na ten wyjazd. Ten trzeci czyli metrówka - no niestety, może następnym razem :) Łowisko mogę z czystym sumieniem polecić, ale jak ktoś chce się naprawdę nałowić to myślę, że lepszym wyjściem będą szkiery, w których żyje więcej okazów. Polecam głównie wiosnę i jesień, bo wtedy tam o ryby nie trudno.
http://www.cometosweden.com/ Domek nie ma jakichś wykwalifikowanych standardów, ale dla wędkarzy w sam raz. Dostępne są trzy łódki, z czego dwie nadają sie do łowienia, a trzecia to typowa turystyczna łajba.
Komentarze