Jezioro Świąteczne jest niewielkim silnie zeutrofizowanym zbiornikiem. W lecie wędkuje się tu w niewielkich oczkach gdyż większa część tafli jeziora jest pokryta roślinnością. Wielkość danej pokrywy roślinnej jest uzależniona od pogody panującej latem danego roku. Jeśli są to lata bardzo suche z wysokimi temperaturami ilość roślinności wodnej jest dużo większa niż w lata mokre i zimne. Bujna roślinność obrastająca dany zbiornik ma swoje pozytywy, tworzy ona naturalną osłonę przed kłusownictwem zastawienie jakichś siatek w takiej roślinności jest raczej niemożliwe, poza tym zmniejsza ona również presję wędkarską gdyż danych czystych oczek w tafli jeziorka nie ma zbyt dużo a i do większości z brzegu nie da się dostać. Wszystko to sprawia że Świąteczne latem broni się samo przed nadmiernym ubytkiem ryb tu żyjących. Biorąc pod uwagę dostępność danego jeziorka dla wędkarzy kolejną a właściwie pierwszą przeszkodę stanowi dojście do lustra wody gdyż jeziorko to otaczają głębokie trzęsawiska w wyniku czego na dzień dzisiejszy wędkowanie z brzegu umożliwiają jedynie trzy pomosty wybudowane tu dawno temu. Dane trzęsawiska stanowią poza bujną roślinnością kolejną przeszkodę przed nadmiernym uszczuplaniem populacji ryb tu żyjących. Właścicieli pomostów nigdy nie udało mi się spotkać uznać je można za bezpański. Kto pierwszy zajmie pomost ten lepszy taką uznawałem tu zasadę. Jesienią roślinność zaczyna tu obumierać udostępniając stopniowo coraz to większą część jeziorka do wędkowania aż do pełnego zaniku roślinność puźną jesienią. Jest to najlepszy moim zdaniem okres na szczupaka który jest tu dominującym drapieżnikiem jego ilość kilkukrotnie przewyższa liczbę żyjących tu okoni. Okonie są tu za to dość duże biorą często na duże przynęty np. mewy 3 polspingu itp. Dobrze też biorą na woblery i gumy. Szczupaka jest tu naprawdę dużo. Moja przygoda z danym jeziorkiem zaczeła się dość nie typowo pewnego czerwcowego poranka wybrałem się z moim kompanem na ryby nad nieopodal płynącą Szczyrę on szedł jedną stroną rzeki ja drugą nie mając specjalnych wyników postanowiłem się wdrapać na jeden z pomostów a był to wyjątkowo stary pomost obecnie nie możliwe jest dojście do niego z brzegu po około 35 minutach udało mi się dotrzeć do punktu docelowego. W pierwszym żucie zaciołem ładnego szczupaka po upływie jakichś 2 godzin z jednego tylko pomostu miałem na koncie 7 wymiarowych szczupaków o wadze od 0,8kg do 1,4 kg największy oraz 4 okonie każdy około 30 cm. Gdy dotarł do mnie mój kompan nie wierzył własnym oczom on miał 2 pstrągale takie po 32 , 33 cm a ja tu taki wynik. Do domu zabrałem tylko 2 największe szczupaki oraz wszystkie okonie reszta rybek wróciła do wody. Od tego momentu znaliśmy już miejsce kolejnej wyprawy wędkarskiej. Kilka dni puźniej zjawiliśmy się nad danym jeziorkiem tym razem z pontonem i tego dnia pobiłem swój rekord życiowy jeśli chodzi o ilość sztuk złapanych wymiarowych szczupaków we dwóch mieliśmy na końcie 19 szczupaków największy miał 1,7 kg ja miałem 11 szczupali kompan 8 do tego dochodziły okonie. Jak w poprzednim przypadku zabraliśmy tylko 2 największe ryby. W ciągu sezonu złapaliśmy tu dobre 250 szczupaków a może i lepiej. Nigdzie nie miałem lepszych wyników w ilości złapanych szczupaków, niestety rozmiarami one nie zachwycały. Ale nawet kilowe szczupaczki fajnie szarpią do tego dodając ilość brań i ryb praktycznie co chwile coś się działo można się było świetnie pobawić. Kilkanaście razy miałem tu szczupaka już w pierwszym żucie. Stale wędkuje tu tylko kilku wędkarzy największy szczupak jakiego tu widziałem miał 5,6 kg wzioł właśnie jednemu z miejscowych na żywca karasia. Wędkujący z pomostów częściej mieli na rozkładzie większe sztuki szczupaków my nigdy nie złapaliśmy z pontonu szczupaka powyżej 2 kilogramów, im na żywca trafiały się większe 2 nawet 4 kilogramowe a największego jakiego tu mieli miał wspomniane 5,6kg. Wywołane ruchem pontonu drgania fale itp. odstraszały widocznie większe ryby, za to na sztuki nie mieliśmy sobie równych.(chodź osobiście wole złapać jedną większą rybę niż kilka mniejszych) Jeździłem tu na ryby kilka sezonów ostatnim był rok 2004 poczym zmieniłem akwen na inny, na którym częściej się trafiają większe sztuki szczupaka. Po za jesienią dobrą porą na szczupale jest maj i czerwiec roślinność się dopiero rozwija i jest możliwe wówczas jeszcze dogodne spiningowanie. Jeśli chodzi o metody wędkowania biorąc pod uwagę drapieżnika z moich doświadczeń wynika że najlepiej spisują się tu obrotówki „3” o kształcie paletki „comet” takie typowe szczupakówki jest to uniwersalny rozmiar umożliwiający złapanie tu również okoni, choć na większe przynęty również okonie tu biorą. Okonie są tu nie typowo silne fajnie szarpią. Jeśli chodzi o inne przynęty spinningowe również się tu sprawdzają nie raz miałem lepsze efekty na wahadłówki czy gumki jednak z regóły dominowała obrotówka, najlepiej oddziaływała w płytkiej wodzie na linie naboczną szczupaka. Woda jest tu płytka za to ilość osadów dennych mułu jest tu wielka i sięga kilku metrów. Podobno jeziorko to ma podwójne dno. I połaczone jest według miejscowych z oczkiem wodnym leżącym nieopodal po przeciwnej stronie zjazdu z asfaltówki nad jezioro Gardzkie. Patrząc na charakterystyczną roślinność rosnącą przy jak i w danym oczku woda musi być tam kwaśna a w Świątecznym raczej nie.W danym oczku wędkowałem przed laty,(obecnie jest to woda prywatna i nie można tam wędkować) wówczas żyły tam tylko niesamowicie czarne chude okonie i pojedyncze karpie obecnie jest to woda prywatna i pewnie sporo się tam pozmieniało. Porównując Ph wody oraz odmienną ichtiofałne w okresie w którym żadna z wód nie była prywatną śmię wątpić o ich jakimś podziemnym połączeniu. Chodz w określonych warunkach kwasowość może być inna mimo połączenia. Ale myśle że różnorodność gatunkowa ryb obu zbiorników wyklucza jakieś połączenia, obecnia może być ona podobna niewiem w jaki sposób ingeruje(jakich zarybień dokonał) w oczko obecny właściciel wody. Mimo wszystko miejscowi twierdzą że oba te zbiorniki są połączone. Wracając do jeziora Świątecznego i tutejszych drapieżników poza spinningiem można szczupaki łapać tu metodą na żywca chodż jest to dość trudną sztuka gdyż karasie co chwile uciekają w zielsko a spinning jest może mnie dokładny ale za to dużo szybszy dzięki czemu można obłowic większą część zbiornika. Kiedyś wędkował tu nawet jeden wędkarz muchówką i zdarzało mu się złapać szczupaka ale w porównanio ze spinningiem czy żywcówką jego wyniki wyglądały mizernie. Najczęściej łapał krasnopióry wędkowanie na muchówkę na jeziorze to nietypowy widok ciekawie to wygladało tutejsze pomosty nie obrastają rzadne krzewy wiec mógł wykonywać widowiskowe zarzuty. Ryb zbyt wielu niemiał ale sam fakt złapania szczupaka czy wzdręg na muchę zwracał na siebie uwagę. Dany muszkarz zachodził tu z rzeki gdzie biegał za pstrągalami i niewiele czasu poświęcał na wędkowanie na jeziorku więc gdyby się lepiej przykładał do Świątecznego być może jego efektywność by była większa. Jeśli chodzi o ryby spokojnego żeru to dominującym gatunkiem jest tu wzdręga dorasta tu ona do imponujących rozmiarów sięgających nawet 1 kg chodz aż tak duże okazy to rzadkość ale ryby 30 cm tego gatunku to też ładne okazy a tu takich podczas nawet jednego wyjazdu można złapać kilkanaście. Wzdręgi najlepiej biorą o świcie do około godziny 9 rano puźniej ilość brań się zmniejsza. Najlepszą metodą na wzdręgi jest spławikówka delikatny spławik z jakąś białą przynętą chleb lub białe robale nie ma sobie równych. Latem wzdręg podczas jednej wyprawy można złapać tu nawet kilka kilogramów jest jej tu bardzo dużo. Kolejnym gatunkiem białorybu jest płotka jest jej tu zdecydowanie mniej i nie warto się tu nią zajmować, tak samo jak leszczem mało i niewielki a bynajmniej nigdy ładnego tu nie złapałem. Najciekawszą rybą spokojnego żeru jest tu lin jest tu go sporo niektóre są oliwkowo zielone a inne bardzo ciemne zieleń przechodząca w czerń prawie że czarne. Za najlepszą metodę uważam tu gruntówkę małą lekka sprężynę położoną delikatnie na mulistym dnie. Istotnym czynnikiem w gruntowym wędkowaniu jest zanęta powinna ona wypaść z koszyczka zanim ten opadnie na dno dzięki czemu koszyk nie tonie w mule a w płytkiej wodzie i tak zanęta opadnie delikatnie na koszyczek nie zatapiając go. Aby zanęta wypadła z koszyczka w momencie udeżenia o wodę powinna być ona bardzo słabo sklejona. Jeśli chodzi o gotowe zanęty to takie wymagania spełniają tylko zanety uklejowe które też nęciły mi liny, inny wariant to kupienie zanety linowej lub linowo karasiowej i dodanie do niej dużej ilości odrębów pszennych uzyskamy wówczas zanęte powierzniową spełniającą warunki tutejszego gruntowego wędkarstwa. Ostatni wariant zanęty który to najczęściej stosowałem to wykonanie własnej zanęty jej skład był następujący: odręby pszenne(bazowy składnik), bułka tarta, płatki owsiane, trochę zanety uniwersalnej w bardzo małej procentowo ilości dotego jakiś zapach tu uzywałem różnych jakiś czas był to gotowy zapach stila lin, pużniej jakiś czas wanilia i tak dalej z różnymi wynikami cieżko określic który zapach lepszy. Eksperymentowałem również z enzymatiksem lin, karaś przyśpieszającym trawienie ale nie widziałem zwiekszenia ilości brań. Tylko dipy robiły różnice. Lin brał tu dużo dłużej niż wzdręga ilość brań nie była tak wielka jak w przypadku wzdręgi ale brania nie ustawały tak szybko jak to się działo w przypadku wzdręgi która to skoro to tylko się dobrze rozjaśniło przestawała już tak intensywnie żerować. Praktycznie latem łapiąc tu w danych oczkach rzadko kiedy wracałem bez lina a z reguły było ich więcej niż jeden. Średnio na co drugiej wyprawie na tutejszy białoryb łapałem tu lina powyżej jednego kilograma często było ich więcej niż jeden. Łapane tu liny najczęściej mają do 2 kilo rzadko kiedy trafiają się większe, mi się nigdy tu nie udało złapać większego. Częstym przyłowem jest tu karaś wagowo dorównujący linom tu żyjącym z regóły są to karasie pospolite. Padają one dużo rzadziej niż liny mniej więcej na piętnaście złapanych linów trafiają się 2 karasie wszystkie karasie jakie tu złapałem padły na gruntówke z koszykiem. Co ciekawe liny i karasie biorą tu tylko wędkarzom łapiącym z pomostów nie złapałem ani nie widziałem żeby komus udało się złapać lina czy karasia z łodzi czy pontonu. Kiedyś występowały tu również amury(w ilościach śladowych ale był) ale z czasem zostały wyłapane największy miał 17,5kg. Amur ma tu bardzo dobre warunki do życia dzięki tak wielkiej ilości pokarmu oraz ciepłej płytkiej wodzie powinien tu mieć wielkie przyrosty. Jest to chyba jedyne jeziorko w okolicy w którym naturalnie mógłby się trzeć karp jak wiadomo niewiele zbiorników w Polsce spełnia te wymogi Świąteczne je powinno spełnić. Płytka woda szybko się nagrzewa, tarlisk też nie powinno tu zabraknąć chodz głównym czynnikiem wpływającym na tarło karpia jest właściwa temperatura wody. W Świątecznym zawsze woda jest dość ciepła dlatego trzeba uwarzać wchodząc tu na lud. Podczas procesów gnilnych a obumierającej roślinności jest tu dużo wytważana jest ciepło więc lud jest tu kruchy, podczas procesów gnilnych zużywany jest tlen a co ciekawe nawet przy bardzo srogich zimach nie widziałem tu nigdy przyduchy. Z roku na rok ilość ryb w tym jeziorku gwałtownie malej podobnie się dzieje jak, nad pobliską rzeką niewiem co jest tego przyczyną niesądze żeby były to przyczyny naturalne. Pewnie jeśli nic się nie zmieni w bardzo szybkim czasie Świąteczne podzieli los pobliskiej rzeki tam już prawie nie ma ryb. Średnia roczna temperatur wody Świątecznego jest dużo większa w porównaniu z innymi pobliskimi wodami, dzięki nie zacienionej tafli wody, niedużej głębokości jeziorka oraz procesom gnilnym wielkich mas roślinności podczas których wytwarzane jest ciepło. W wyniku czego ryby duzo szybciej zaczynają tu intensywnie zerować szybciej tu odbywaja się tarła ryb. Jak wiadomo podwyższona temperatura zwiększa trawienie ryb więc ryby więcej jedzą więcej jedzą szybciej rosną więc przyrosty również powinny mieć tu większe. Zimowe wędkowanie z lodu jest tu trudne ryby dosłownie gdzieś znikają pojawiają się dopiero wiosną bynajmniej ja tu nigdy zimą nie połapałem a prubowałem nie raz. Kilka razy spotkałem nad Świątecznym wędkarzy którzy mieli złapane węgorze twierdząc że łapią je tu dość regularnie jednakże ciężko zweryfikować ich prawdomówność. Węgorze na Świątecznym łapie się trudno tylko w jasne noce przy pełni bez zachmurzenia, trudno jest po prostu trafić w wygrabione oczko między bujną roślinnością zarastającą jezioro.
Komentarze