Tym razem ja i moje wędkarskie kółko różańcowe będziemy stawać okoniem. Wisła Królewiecka to dość ciekawa woda, z racji dosyć zadowalających wyników. Co prawda nigdy nie ustrzeliłem tam swojego rekordu życiowego (jakiejkolwiek ryby), lecz za każdym razem jak tam jestem, czuje się niezwykle szczęśliwy. Kalendarz brań portalu wedkuje.pl pokazuje 3 rybki. To sygnał, że kalendarz brań jest "z nami". Ciekawe ile z tego wyjdzie? Nastawiam się głównie na grunt (czyż nie jestem zbyt monotonny?).
Spróbuję zaopatrzyć się w spory zapas czerwonego robaka i jakieś fikuśne obciążniki. Jak okoń wejdzie to ja go wyjmę :) Chciało by się powiedzieć :) Życie zweryfikuje moją teorię i postaram się o tym trochę więcej napisać, ale to dopiero za tydzień- po fakcie. Trzeba będzie pokombinować z wielkościami haczyków, długością przyponu i rodzajem obciążenia. Jak znam życie, większość z moich towarzyszy wyprawy, ostro będą "bocznotrokować" :)
Ja choć młody jestem, wolę nie przeciążać swojego delikatnego kręgosłupa i nie ganiać między dwumetrowymi chwastami. Jam mawiał Rychu Peja - jakie życie, taki rap... pojedzemy, zobaczymy... ;-) Relacja i może jakieś fotki już w krótce!
Komentarze