Chciałem opisać pewną historie z wyprawy i poznanie ciekawego a za razem niezbędnego dla spiningisty urządzenia jakim jest kanadyjski uwalniacz przynęt. Co prawda widziałem już takie urządzenie na filmie ,"Z pamiętnika trociarza", ale nigdy nie miałem przyjemności osobiście użyć tego (cudka). Jak każda wyprawa rzut za rzutem i przemieszczanie się z miejsca w miejsce.
W tym dniu spotkałem znajomego, który również łowił na tym samym odcinku. Przystaneliśmy, zaczęła się rozmowa między innymi na temat przynęt łowisk, ryb i oczywiście wymiana sugesti i doświadczeń. Po paru minutach znowu zaczeliśmy dalej rzucać i przemieszczać. Niestety, nikt z nas nie miał kontaktu z rybą. Zaczeły się bardziej ryzykowne rzuty w miejsca praktycznie niedostępne. Zaczep na zaczepie straty w pudelku zaczeły być widoczne (wliczone w każdą wyprawe). Wykonałem kolejny rzut i zaczep szkoda mi było urwać blachę (najbardziej łowna)I wtedy pan ZBYSZEK pokazał mi swoją tajną broń którą zakupił przez internet(alegro).
Zademonstrował mi jak to działa i blacha znowu była w mojm posiadaniu. Tak mi się to spodobało i odrazu przeliczyłem straty, które nie muszą mieć miejsca, że też zamówiłem to wspaniałe urządzenie, które kosztowało tylko 69zł. A wiemy lie kosztuje sprzęt. Jest to naprawdę zaoszczędzenie pieniędzy i ulubionych łownych przynęt. Naprawdę polecam wszystkim zakup. Teraz mogę spiningować bez strat w sprzęcie . Pozdrawiam
Komentarze