Reklama

Kanał Połaniecki

03/04/2010 15:33

W piątek pojechałem z kumplami na kanał w Połańcu.Ode mnie jest tam 220 km.Planowaliśmy ten wyjazd od tygodnia.Wolne w pracy,godzina wyjazdu,i oczywiście zanęta i przynęta,oraz sprzęt.Wszystko zaplanowane jak w zegarku.U Lolka byłem o godz.0 10.Byłem już spakowany tylko zabrać niezbędne rzeczy.U Bigosa byliśmy o 0 20.A na koniec po Mariana do Czeladzi byliśmy o 0 40.Załadowaliśmy cały ekwipunek i wyjechaliśmy 0 50.Trochę renówka była obciążona,ale szła jak burza oczywiście jak zawsze niezawodna.Jechaliśmy trasą na Kraków potem na Sandomierz.

Na miejsce zajechaliśmy o godz.4 00.Trochę błądziliśmy ale jakoś zajechaliśmy na miejsce.Nawigacja GPS nie spisała się mimo że pożyczyłem lepszą od Kolegi.Na miejscu nie było żywej duszy tylko woda parowała jak a czajnika.Przy trzaśnięciu drzwi ryba wyskakiwała z wody.To była uklejka.Do świtu zostało jeszcze 2 godz więc wyszukaliśmy stanowisko i spoczęliśmy jeszcze w samochodzie.Zaczęliśmy wędkowanie o świcie.Nie było za ciepło .Temperatura wynosiła ok 2stopnie na plusie i do tego duża wilgoć.

Byliśmy jako pierwsi na miejscu.Pierwszy rzut i branie od razu.Certa ok 30 cm.Ale trzeba wypuścić bo okres ochronny.Potem rzut następny i to samo znowu certa taka sama jak poprzednia.Trafił się też jakiś krąp i jaz ok 25cm ale liczyliśmy na coś większego.Odwiedził nas miejscowy wędkarz który uświadomił nas że nie ma tu liczyć na coś większego.W końcu wyszło słońce i zrobiło się trochę cieplej.Ale brania ustały i od czasu do czasu wzięła uklejka.Koło południa zrobiło się tak ciepło że można było się opalać.Ale optymistyczne nastawienie skończyło się wraz z nadejściem chmur.Po południu zaczął wiać wiatr i zaczął padać deszcz.A ryba całkiem przestała brać.Więc skończyło się wędkowanie i trzeba było się rozgrzać w samochodzie.

Rozgrzewanie zakończyło się koło 20 i wszyscy poszliśmy w kimę.Nocka była zimna i oczywiście bezrybna.Rano wstałem o godz 5 30. i zacząłem wędkowanie.Ale zamiast brań grubej ryby znowu uklejki.Leszcz nie brał w ogóle a i certa przestała.Miejscowy przyjechał i tylko pokiwał z współczuciem.Reszta kumpli też nie była zachwycona rezultatem połowu.Można ogólnie podsumować że wyjazd na Połaniec okazał się nieudany.Nic grubszego nie brało,a i pogoda nie najlepsza.Myślę że to łowisko jest przereklamowane i nie warto tu jechać nawet 30km.Mity i legendy o tym łowisku to głęboka przesada.Może to łowisko było dobre kilka lat temu jak brał ładny leszcz i karp.Ale teraz podobno to jak wygrać 6 w lotto.A na dodatek kormoran wytrzebił tu grubszą rybę i jest kapa.Rezultat taki że każdy wrócił bez ryby do domu.Certa ma teraz okres ochronny.Pozdrawiam całą brać wędkarską.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama