W piątek pojechałem z kumplami na kanał w Połańcu.Ode mnie jest tam 220 km.Planowaliśmy ten wyjazd od tygodnia.Wolne w pracy,godzina wyjazdu,i oczywiście zanęta i przynęta,oraz sprzęt.Wszystko zaplanowane jak w zegarku.U Lolka byłem o godz.0 10.Byłem już spakowany tylko zabrać niezbędne rzeczy.U Bigosa byliśmy o 0 20.A na koniec po Mariana do Czeladzi byliśmy o 0 40.Załadowaliśmy cały ekwipunek i wyjechaliśmy 0 50.Trochę renówka była obciążona,ale szła jak burza oczywiście jak zawsze niezawodna.Jechaliśmy trasą na Kraków potem na Sandomierz.
Na miejsce zajechaliśmy o godz.4 00.Trochę błądziliśmy ale jakoś zajechaliśmy na miejsce.Nawigacja GPS nie spisała się mimo że pożyczyłem lepszą od Kolegi.Na miejscu nie było żywej duszy tylko woda parowała jak a czajnika.Przy trzaśnięciu drzwi ryba wyskakiwała z wody.To była uklejka.Do świtu zostało jeszcze 2 godz więc wyszukaliśmy stanowisko i spoczęliśmy jeszcze w samochodzie.Zaczęliśmy wędkowanie o świcie.Nie było za ciepło .Temperatura wynosiła ok 2stopnie na plusie i do tego duża wilgoć.
Byliśmy jako pierwsi na miejscu.Pierwszy rzut i branie od razu.Certa ok 30 cm.Ale trzeba wypuścić bo okres ochronny.Potem rzut następny i to samo znowu certa taka sama jak poprzednia.Trafił się też jakiś krąp i jaz ok 25cm ale liczyliśmy na coś większego.Odwiedził nas miejscowy wędkarz który uświadomił nas że nie ma tu liczyć na coś większego.W końcu wyszło słońce i zrobiło się trochę cieplej.Ale brania ustały i od czasu do czasu wzięła uklejka.Koło południa zrobiło się tak ciepło że można było się opalać.Ale optymistyczne nastawienie skończyło się wraz z nadejściem chmur.Po południu zaczął wiać wiatr i zaczął padać deszcz.A ryba całkiem przestała brać.Więc skończyło się wędkowanie i trzeba było się rozgrzać w samochodzie.
Rozgrzewanie zakończyło się koło 20 i wszyscy poszliśmy w kimę.Nocka była zimna i oczywiście bezrybna.Rano wstałem o godz 5 30. i zacząłem wędkowanie.Ale zamiast brań grubej ryby znowu uklejki.Leszcz nie brał w ogóle a i certa przestała.Miejscowy przyjechał i tylko pokiwał z współczuciem.Reszta kumpli też nie była zachwycona rezultatem połowu.Można ogólnie podsumować że wyjazd na Połaniec okazał się nieudany.Nic grubszego nie brało,a i pogoda nie najlepsza.Myślę że to łowisko jest przereklamowane i nie warto tu jechać nawet 30km.Mity i legendy o tym łowisku to głęboka przesada.Może to łowisko było dobre kilka lat temu jak brał ładny leszcz i karp.Ale teraz podobno to jak wygrać 6 w lotto.A na dodatek kormoran wytrzebił tu grubszą rybę i jest kapa.Rezultat taki że każdy wrócił bez ryby do domu.Certa ma teraz okres ochronny.Pozdrawiam całą brać wędkarską.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze