Reklama

Kapryśne płocie cz.2

07/05/2009 22:19
2 maja 2009
Wielka Majówka z wędkami

Dzień pogodny i bezwietrzny i oczywiście duży apetyt na upolowanie okazu.
Około 11:00 udało mi się namówić moją żonę na wyjazd nad wodę, wybór padł na kanał w Przybyszowie.
Zaznaczam że zarówno moja żona jak i 12 letnia córka wędkują ze mną i nie boją się robaków.
Po krótkich przygotowaniach ok. 14:00 byliśmy na łowisku krótki rekonesans z moim 3,5 letnim synkiem na znalezienie miejscówki i po paru chwilach rozkładamy sprzęt w wąskim przesmyku pomiędzy dwiema olszynami , oczywiście jest prawdopodobieństwo zaczepów ale lepszego miejsca nie ma .
Tuż opodal na sąsiednim stanowisku młody wędkarz też rozkłada sprzęt więc wynika z tego że też przed chwilą właśnie przyjechał , tuż przy trzcinach z wody wyskakuje z wody narybek - o ho okoń w akcji ,a może szczupak?
Miejscówka w sam raz na płoć no i lin lubi to miejsce. Na haczyk trafia kukurydza, zanęta do wody , wcześniejszy pomiar wskazał 1,20 m do dna, ustawiam 1,15 i teraz się zacznie (myślę w duchu) rzut i tego sie nikt nie spodziewał --NIC
Po godzinie dalej-- NIC
Po dóch dalej nic , na sąsiednim stanowisku koleś na kukurydzę wyciąga płoć za płocią i wzdręgę za wzdręgą rzucam do wody zanętę , kukurydzę , NIC, zmieniam grunt na sugerowany przez miejscowego wędkarza na 30-40 cm NIC o co chodzi zachodzę w głowę NIC
po 4 godzinach niczego pakujemy sprzęt do auta i NIC w końcu jutro też jest dzień.
Jedyną zaletą wyjazdu było wspólne spędzenie kilku godzin z rodziną co ostatnio rzadko się zdarza.
Ryby miały karys i nie brały, wracamy do domu o kiju.

ps. Koleś na sąsiednim stanowisku wyciągnął ze 4 kg dorodnych płoci i wzdręg.Dziś był Jego dzień.

Pozdrawiam
Spokojny



Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama