Wiosna panie sierzancie -chciało by sie żec ,w planie miałem opisac Wielkanocny trojboj który okazał sie wsumie jednorazową porazką Od wczorajszego wieczora kombinacja gdzie uderzyć no i o której, tu bez większego namyslu postawilem na popołudnie bo po pierwsze najcieplej. po za tym załapię się na żużel (niestety organizator spanikował i odwołał mecz mając w tyle glowy że na takiej nawierzhni z gośćmi nie mieliby szans) tak że stracilem dwie godzinki...
Padło na pierwszy w tym roku wypad na planety i na miejscu jestem przed piętnastą- postawilem na kulkę i delikatny splawik a jako przynęta czerwone i drobna kukurydza,delikatnie podsypalem i przez pierwsze dwie godzinki nawet skubnięcia.
Pierwsze myśli to czarna wizja ze i ten plytki stawik dopadlo to co zbiornik na żabich czyli przemarznięcie chwilowe do dna
Nie ma wyjścia ,trza probować na "starej"części za mostkiem no i po kilku minutach pierwsze konkretne branko czego efektem ok.25cm karaś lecz ten niestety z tego gorszego sortu jak mawia nam nasz nadprezydent jarko:-)czyli nie ten jedynie słusznie polski a japońieć :-)))
Po kilku minutach drugi i ciszaa - posiedzialem z 15-ście minut ii cisza- powrót na stare miejśce a tam na splawik dwa ale za to na kulkę doszlo jeszcze z dziesięć a że zmasowany atak nastąpil w godzinkę to moim zdaniem nieźle...co do sprzętu to kijki tym razem skladaczki a kręcioly to maly robinson i mikado /żylka max cos ok.0,16 _nie stosuje przyponów (poza wolframami na drapierznika oczywiście) co do przynęt i skuteczności to jedynie kombinacja czerwony plus kuku-oddzielnie byly bez efektywne,,, na koniec o zmroku zaliczylem "prawdopodobnie linisko albo karasia mutanta na szczęscie się nie zerwal ale się poprostu wypiął Z haka jak i chyba na mnie :-)
Ogolnie w końcu odrzyłem !
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze