Witajcie oto mój opis połowu KARASIA 01.05.11 - wyprawa rowerkiem nad łowisko w celu sprawdzenia miejscówki ( niestety zakończona rozwaleniem roweru) 02.05.11 - dzień rozpoczęcia sezonu wędkarskiego dla mnie i brata Godzina : 8:00 pada decyzja " jedziemy na ryby autobusem" Ok jak jedziemy to na rower i po robaki do sklepu ;) O godzinie 11:00 byliśmy gotowi na wyprawę nad jezioro Uzarzewskie Po dotarciu nad łowisko ostrożnie wchodzimy na pomost po nie do końca sprawdzonym dojściu. Zanęta (TRAPER FEEDER) ląduje w wodzie. Podchodzą małe leszczyki lecz to nie to co by mnie interesowało. Brat postanawia dodać zapach do ciast waniliowy i kaszę (nie gotowaną) Po przygotowaniu takiej mieszanki zakładam 5 robaczków na hak i zarzucam 3m od pomostu w dziurę. Mała porcja wielkości piłki tenisowej ląduje pod spławikiem. Następuje cisza. Nagle powoli spławik odpływa w trzcinę. Po delikatnym zacięciu wyraźnie wystraszona zdobycz gna do dna i ciągnie w jezioro. Nie daje jej luzu. Podbierak gotowy i czeka w wodzie aż wprowadzę rybkę. "nie na chama " Takie wskazówki udziela mi mój młodszy brat. Po ok minucie walki rybka ląduje w podbieraku. Podczas holu myślałem że to karp. Dopiero na brzegu okazało się , że to karaś ;) 35cm , 0,5kg. maleństwo ale szybko zadomowił się w przydomowym stawku. Nadal jestem pod wrażeniem waleczności takiego karasia i jutro też się wybieram na rybki z zamiarem połowu jeszcze większych okazów.
Komentarze