W numerze m.in.: Mobilnie na rzece - Sam Robb i Roman Buczyński Na tę wyprawę czekaliśmy bardzo długo. Kolejne przeszkody powodowały, że żaden z nas nie zamoczył żyłki w jakiejkolwiek francuskiej rzece od prawie roku. Choć być może dla większości ludzi takie oczekiwanie nie brzmi zbyt źle, to musicie mi uwierzyć, że kiedy próbuje się organizować swoje życie, aby móc łowić długo ryby (a francuskie rzeki potrafią pobudzać wyobraźnię), rok wydaje się bardzo długim okresem.
Bezpieczny powrót do wody - Bogdan Gackowski Piszę ten artykuł przede wszystkim z myślą o młodych karpiarzach, którzy zaczynają swoją przygodę. Zacznę od tego, że sednem łowienia karpi jest oczywiście ich złowienie, ale drugą równie ważną kwestią jest ich powrót do „domu”. O to musimy zadbać i do tego trzeba być przygotowanym. Należy odpowiednio obchodzić się ze złowionym karpiem, bo przecież hołdujemy zasadzie złów i wypuść, więc musi on wrócić do wody w optymalnej kondycji. Ważną rzeczą jest jego odpowiednie podebranie i późniejsze zabezpieczenie. Potrzebny nam będzie podbierak, mata karpiowa, wiaderko z wodą, worek karpiowy, worek do ważenia ryb i waga. Nasza zdobycz może być tylko uszkodzona w jednym miejscu, czyli w miejscu wbicia haczyka. Stuprocentowe przygotowanie sprzętowe oraz przemyślane działanie uchronią karpia od niepotrzebnych urazów. Zdaję sobie sprawę, że wielu karpiarzy czytając ten artykuł, potwierdzi, albo będzie mogło ze mną polemizować w niektórych kwestiach, ale dla znacznego grona będzie to zupełnie nowa wiedza.
Latający Chod Rig - Jim Shelley Jim Shelley jest jednym z najskuteczniejszych karpiarzy w Wielkiej Brytanii. Jego ostatnie ryby zostały złowione na przypon znany jako „Latający Chod”. Czy ktokolwiek wie, o co w tym chodzi? Jim utrzymuje się z wędkarstwa karpiowego i większość tygodni poświęca wyprawom na ryby oraz prowadzonym przez siebie szkoleniom, będącym częścią jego zawodu. Jim zlokalizował i złowił praktycznie wszystkie ze znanych największych karpi w Wielkiej Brytanii. Dzięki temu zyskał uznanie i status jednego z najlepszych łowców karpi.
International Carp Masters - Nasi na Raducie - Mariusz Narel W życiu każdego karpiarza przychodzi taki czas, kiedy zwykłe zasiadki z kolegami to zbyt mało, więc szukamy dodatkowych doznań. Tak było też w naszym przypadku. Z pomysłem na wyjazd na International Carp Masters przyszedł Zibi Hukałowicz. Po konsultacji z Tomkiem, a następnie naszymi żonami, postanowiliśmy spróbować swoich sił i pojechać na sławne jezioro Raduta, aby poczuć smak zdrowej rywalizacji. Na początku planowaliśmy pojechać tylko we dwóch, ale na wspólnych zasiadkach, podczas omawiania planów wyjazdu stwierdziliśmy, że potrzebny jednak będzie trzeci. Po pierwsze będzie taniej, a po drugie każdy wie ile trzeba włożyć pracy w nęcenie rakietą aż sześciu zestawów.
Komentarze