Witam wszystkich serdecznie. Jest to mój pierwszy wpis na blogu więc prosze o wyrozumiałość. Do napisania skłoniła mnie ostatnia "wyprawa" na ryby. Przygode z wędkarstwem zaczełem z jakieś 10 lat temu. Dawniej na ryby wybierałem sie sporadycznie, teraz jednak gdy tylko mam czas staram sie jechac.
13.05.2011 roku postanowilem że po szkole wybiore sie na rybki z kolegą.Po obiedzie spakowałem swoją odległosciowke,robaki,siatke,podbierak i reszte "gratów" które sie mogą przydać. Gdy znaleźliśmy sie nad wodą wiał dość mocny wiatr i zapowidało sie na deszcz.2 dni wczesniej byliśmy również połapać i przy okazji neciliśmy kukurydzą z puszki.Rozłożyliśmy sprzęt i czekaliśmy aż coś zacznie brać nie musiałem długo czekac po ok.5 mintach spławik gwałtownie poszedl pod wode , zaciełem i poczułem nawet silny opór , w pierwszej chwili pomyślałem że jakiś leszcz sie chwycił jednak gdy przyciągnełem rybe do kładki ku mojemu ździwieniu wyłonił sie karp.MÓJ 2 ŻYCIU KARP ;> Po zważeniu ryba trafiła do wody ,ważył 0.7kg. Pózniej złapalismy po jakims podleczaku,krąpiu i ja 3 karasie, wszystko trafilo do wody.Byla godzina 19 gdy zaciełem i poczułem jeszcze wiekszy opór niż wczesniej, po chwili ryba wylądowała w podbieraku. Stwierdziłem że to karp choć teraz zastanawiam sie czy to nie karaś. Po zważeniu waga pokazała 1.115kg. Sprzęt ; -żyłka główna 0.18 -żyłka przyponowa 0.16 -haczyk 8 -spławik 2,5g Kij Jaxon favourite tele cast 3,6m Posiedzieliśmy do 20,zwinelismy sprzęt i wróciliśmy do domów. Prosze o rozwianie wątpliwości i ocene moich "wypocin" że tak to nazwie ;> Pozdrawiam.
Komentarze