Nie cały swój czas poświęcam na ściganiu kłusowników—którzy tak wiele zła czynią w ubytku naszego rybostanu. Wędkuję 0d 1977r. I nie przejąłem tej pasji od rodziców lecz od sąsiada mieszkającego piętro wyżej – a razem mieszkaliśmy około 1000 m w linii prostej
Od rzeki Wisły w Płocku na Starym Mieście. Łowię różnymi metodami ale ostatnio od 7 lat.
Zająłem się karpiami i to przez przypadek. A zaczęło się to tak ; łowiłem od dłuższego czasu
na końcu główki betonowej – w Zatoce Porcie Jachtowym gdzie to złowiłem ok.10 różnego rodzaju ryb rekordowych. Pewnego dnia przyszedł do mnie znajomy wędkarz i spytał dlaczego nie łowię pod mostem-na to ja mu że tam za dużo ludzi jest. Ale On nie rezygnował i mówi iż pewnie też bym sobie nie poradził z karpiami powyżej 3 kg –tak jak on i inni .Poprosiłem żeby pokazał mi swoją wędkę – co uczynił . Powiedziałem mu że żyłka 040 jest za gruba i haczyk za tępy oraz że kołowrotek nie może być dokręcony do końca –mówił mi że może i dobrze mu radzę ale i tak jakbym tam łowił (koło starego mostu ) to większego niż 3 kg bym nie złowił –bo one ( karpie ) są za cwane i silne. I tym mnie sprowokował .
Ponoć karpie rzeczne liczą się podwójnie ( tak mawiał redaktor naczelny Wędkarza Polskiego Wiesław Dębicki—który to potem przyjechał do mnie do Płocka zrobić wywiad ze mną –właśnie pod mostem ) Karpie rzeczne są smukłe przez to bardzo silne , nie zapasione , cały czas walczą o pokarm , z nurtem rzeki ( 3 metry na sekundę ) no i przed innymi drapieżnikami . ......Na początku zrobiłem rozpoznanie wody obok starego mostu w Płocku dzielnicy Radziwie . Z kolegą na łodzi z echosondą sprawdzaliśmy każdy kawałek wody .Stwierdziłem iż jest to długa rynna dochodząca do głębokości 6.5 metra , przed nią ok.100m jest zatopiona główka a za nią ok.300m –zgodnie z nurtem rzeki jest zatopiona 1 km kępa-wyspa zatopiono ją w latach 70-tych . Dno tej rynny jest niejednolite , występują małże , dużo ślimaków , raczycznice , dno jest twarde z licznymi płytszymi półkami –pełnymi na krawędziach pustych małży i innych zaczepów..........Na początku zacząłem od nęcenia zamrożonymi kulami wielkości pomarańczy . Składniki w kulach ( pół gotowane ziemniaki w mundurkach , makaron kolanka , miód naturalny, w sezonie świeże truskawki ,zanęta bazowa 20 paczek po 3 kg , pinki i białe robaki oraz dużo kopanych robaków lub dżdżownice cięte a reszta robactwa sparzona , bułka tarta , otręby , łubin , kukurydza twarda i konserwowa z puszek , odżywki dla młodych cieląt , kasza gryczana , pęczak i pszenica gotowane oraz plastry miodu z niedojrzałymi larwami . Razem to wszystko wrzucałem do wanny w łazience i dokładnie wymieszałem—tworząc kule wielkości pomarańczy –po czym każdą kulę pakowałem do małych torebek foliowych i wszystkie kule do wielkiej lodówki w piwnicy.
Każdego dnia brałem po 20 kul zamrożonych na (kamień ) i różnymi metodami umieszczałem je w jednym miejscu ( łódź , kajak , ponton )......Następnie łowiłem na sprężynę ( w środku 40g ołowiu ) sygnalizatory brań , wędzisko Jaxon Genesis Carp H390/90. Kołowrotek Okuma Metaloid 40 , żyłka Dragona –Super Mimicry Match
022 Nr. ---300m. Przypon z plecionki ( ok. 35 cm ) Nr.010 Mistral Dynema oraz haczyki tzw. Klepaki Gamakatsu Nr. 12 . Na haczyku 1 kukurydza miękka + 2 pinki ....Największym karpiem którego złowiłem ( rzecznego ) to ważył 15.10 kg , a większe których nie udało się doholować ( walczyły do 3 godzin ) wyciągnęły z kołowrotka 300 metrów żyłki. Dziwią mi się znajomi—dlaczego mi biorą na mały haczyk i cienką żyłkę. Lecz zauważyłem że sami
już zakładają mniejsze haczyki. ...........Pozdrawiam wszystkich wędkarzy z Portalu .
Jurek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze